“Zlepiony z drobin które powstały u zarania układu słonecznego” – o poszukiwaniu magii i odpoczynku w chaosie codziennego życia

Nie jest łatwo znaleźć czas na poświęcenie go tylko sobie.

Choć godzinę. Nawet tylko jedną godzinę w tygodniu.

Nie jest to łatwe.

I wcale nie chodzi o czas.

Gdy pomyślę o tym, że mogłabym poświęcić czas na swoje własne i tylko swoje własne potrzeby, wyjść gdzieś bez nikogo innego, dla osobistej i tylko osobistej przyjemności, zrobić coś dla siebie… niby wiem, że byłoby dobrze. Niby mogłabym sobie na to pozwolić. Ale w takich sytuacjach część naszego wnętrza szepcze, że tak naprawdę tego nie potrzebujemy, bo niby co mielibyśmy robić sami? Iść gdzieś samotnie? Czy nie byłoby nudno? A inna część nas, taka jeszcze głębsza, łudzi i złudzi, że tak naprawdę… nie bardzo mamy prawo.

Bo samolubność, bo egoizm, bo przecież trzeba coś robić dla innych, bo jakie mam prawo poświęcać czas na swoje potrzeby. Bo tak naprawdę niczego nie potrzebuję. Jest dobrze. A raczej… nie jest tak bardzo źle.

Kiedy znalazłam w książce zadanie aby co tydzień zabrać siebie na jedną randkę która jakoś rozbudzałaby kreatywność, miałam z tym ogromny problem. Bo gdzie niby miałabym pójść? Jak znaleźć tę durną godzinę w tygodniu? Co robić i skąd wziąć na to pieniądze, by co tydzień gdzieś siebie samą zabierać?

Okazało się, że znaleźć godzinę naprawdę da radę (nie było to trudne, trik polegał na tym, by nie planować sobie całego dnia, a TYLKO godzinę właśnie, krótki czas który damy radę wyrwać między jedną sprawą a drugą), też można gdzieś się wybrać za darmo, tylko z pomysłami jeszcze się nieco użeram. Ale ta chwila, naprawdę niecała godzinka, wyrwana z tygodnia pracy i szaleństwa, daje mojemu życiu odrobinę magii.

Na przykład ostatnio wybrałam się do planetarium przy Centrum Nauki Kopernik, gdzie jest darmowa wystawa zdjęć NASA robionych z kosmosu. Można sobie pójść i popatrzeć. Zagadałam do młodej kobiety, która ewidentnie była tam w celu udzielania informacji (zazwyczaj nie mam odwagi zagadać do ludzi, nawet gdy mają identyfikator i wiem, że są na miejscu – np. w muzeum – właśnie aby do nich zagadać 🙂 ) i spędziłyśmy szalenie przyjemny czas chodząc do zdjęcia do zdjęcia.

Widziałam, że ta pani była naprawdę zachwycona, że może się z kimś podzielić tym wszystkim, co wie na temat tych zdjęć, cieszyły ją moje ochy i achy (bo naprawdę wystawa szalenie inspirująca), dodawały energii moje pytania i wnikliwości. To był spokojny czas. Baaardzo długa godzina. Spędzona na takiej spokojnej, niczego niewymagającej rozmowie i oglądaniu szalenie inspirujących zdjęć.

Najbardziej zachwycił mnie meteoryt, a raczej jego opis, że jest złożony z cząsteczek powstałych u zarania układu słonecznego, jakbym mogła dotknąć początków wszechświata. Nie znam się na naukowych sprawach, nie wiem, czy te atomy w owym meteorycie rzeczywiście pochodzą z tak dawnych czasów, nie ma to tak naprawdę znaczenia. Dla mnie był to moment magiczny. Inspirujący. Ta krótka notka, jak zaklęcie, zapadła gdzieś w moją duszę i wzbogaciła ją. Wszyscy jesteśmy złożeni z atomów pochodzących z gwiazd.

Od tego czasu staram się co tydzień znaleźć godzinę na czas spędzony tylko z samą sobą, czasem jest to sianie ziół (bardzo lubię czuć ziemię między palcami, jej zapach, fakturę), czasem obejrzenie wystawy, wyjście na koncert. Ważne, by ten czas spędzić samotnie, by nie czuć się przez nikogo ocenianym, by pozwolić sobie na tak niepoważne i dziecinne marzenia, jak chcemy, by wpuścić do serca odrobinę magii.

Szalenie przyjemne doświadczenie 🙂 Daję sobie tę godzinę, naprawdę nie więcej, i dzięki takiemu drobiazgowi moje życie jest odrobinę pełniejsze. Czuję się zainspirowana. Czuję, że otacza mnie bogactwo.

Nie wiem, czy znajdę czas na to co tydzień, ale spróbuję. A tym jednym doświadczeniem, tym meteorytem pełnym światła z początków wszechświata, chciałam się z Tobą, Czytelniku, podzielić 🙂

Może chcesz się czymś podzielić ze mną? Czy masz za sobą jakieś takie inspirujące doświadczenia? Chwile magii czasem odkrywane w zupełnie przypadkowych miejscach? Podziel się, proszę, chętnie posłucham i podążę Twoim śladem 🙂 Poszukiwanie pomysłów na to, gdzie można wybrać się z samą sobą na randkę jest dla mnie nadal wyzwaniem, chętnie poznam nowe 🙂

Leave a Reply