“Widzę ciemność” – o drodze w przyszłość i pozytywnej stronie “czarnej dziury”

Przyszłość!

O tak!

Czytelniku, czy podobnie do mnie na myśl o tym słowie masz ochotę odwrócić wzrok, spleść palce, zacząć ostentacyjnie gwizdać lub bujać się na krześle? Może schować za jakąś książką… nie wiem, jak Ty, ale ja bardzo często czuję się tak właśnie. Ostatnio zaś myśli o tym, kim jestem i co ze swoim życiem mogłabym zrobić w przyszłości uderzyły mnie tym silniej, bo zdrowie niejako wymusiło na mnie… ZATRZYMANIE SIĘ. Otóż kiedy moje ciało użyło problemów zdrowotnych, żeby powiedzieć mi: DOŚĆ! ZATRZYMAJ SIĘ! WIĘCEJ NIE ZGADZAM SIĘ NA TAKI TRYB ŻYCIA! zaczęłam rozmyślać jak zmienić swoją przyszłość i zobaczyłam… czarną dziurę.

Tak. Czarną dziurę.

Uświadomiłam sobie, że jestem gotowa zmienić wszystko w swoim życiu by zadbać o zdrowie, być spokojniejszą i szczęśliwszą (wierz mi, nigdy wcześniej nie chciałam dać sobie do tego prawa), nie miałam jednak pojęcia, CO miałabym robić. Jaki tryb życia wybrać? Na jaką pracę się zdecydować?

Żeby tak ktoś mądry usiadł obok mnie (najlepiej czesząc jednocześnie palcami swoją długą brodę mędrca lub trzymając na kolanach księgę zawierającą odpowiedź na pytanie o sens życia) i powiedział: “Magdaleno! Zacznij robić TO! A będziesz szczęśliwa!”.

Ale oczywiście jak każdy człowiek będę koniec końców owe “TO” musiała znaleźć sama. Patrzyłam przed siebie… i nie dostrzegałam nic.

Ta czarna dziura przygnębiła mnie.

Swoim zwyczajem jednak nie poddałam się, usiadłam i zaczęłam myśleć. Postanowiłam zacząć od zastanowienia się, CO tak naprawdę o sobie wiem. Uznałam, że skoro i tak widzę w przyszłości tylko czarną dziurę, mogę ją sobie uformować jak mi się żywnie podoba i dopasować do tego, kim jestem. Innymi słowy – skoro “widzę ciemność” mogę w niej sobie wybudować taki świat, który będzie zgodny z tym, kim jestem.

Kim więc jestem…

Jestem nietypowa, dla wielu nawet dziwna, to wiem. Podobno różnię się od większości ludzi i często innym jest mnie trudno zrozumieć, to wiem również. Bardzo ciężko jest mi wytłumaczyć znajomym swoje przemyślenia i uczucia,a więc również nawiązać z nimi głębokie relacje, tak, to też prawda i skutkuje tym, że nierzadko czuję się samotna. Jednocześnie mam w sobie nieprzeciętną wrażliwość, dostrzegam w swoim otoczeniu rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi, mam pokręcony umysł, który baaardzo lubię, rozmyślam dogłębnie nad wszystkim (to też bardzo lubię) i mam dosyć dobry wgląd w samą siebie. Aha, nie potrafię tez kłamać i kompletnie nie rozumiem większości współczesnych społecznych konwenansów (np. “small talku”).

Czytelniku drogi, czy możesz zidentyfikować się z częścią tych cech? A może gdy myślisz o tym, kim jesteś przychodzą Ci do głowy rzeczy kompletnie inne? Jeśli chciałbyś się tym podzielić, bardzo proszę, dawaj znać 🙂 Wiem, że mój “zestaw” to mieszanka wybuchowa, z którą niełatwo mi jest poradzić sobie w obecnym życiu.

“Ale zaraz, zaraz” – pomyślałam – “Skoro i tak widzę w przyszłości tylko czarną dziurę, w ogóle nie muszę się przejmować tym, jaki świat otacza mnie obecnie. Cokolwiek bowiem kryje się w tej mgle przede mną, na pewno będzie inne”. Nagle fakt, że nie mam pojęcia, co wydarzy się dalej na drodze mojego życia zyskał dla mnie nowy, radośniejszy wyraz.

Zaczęłam więc wrzucać w tę czarną dziurę przede mną o złowieszczej nazwie: “przyszłość” wszystkie swoje cechy. To, co o sobie wiem, co lubię i akceptuję, czego do końca nie akceptuję, ale może w tej nieokreślonej przyszłości zacznę… Naprawdę, Czytelniku, nie żartuję. Wyobraziłam sobie ciemność… poczułam szaloną, zaskakującą ulgę, że jest to taka ciemna dziura w której może zdarzyć się wszystko… po czym brałam w swoje mentalne ręce poszczególne elementy mojej pokręconej osoby i wrzucałam w to gęste ciasto przyszłości. Teraz tylko zamieszać… i poczekamy, co wyrośnie.

Brzmi dziwnie, wiem, ale te wyobrażenia przyszły do mnie same i był to taki mój własny sposób na USZANOWANIE SAMEJ SIEBIE. Dodajmy – po raz pierwszy w życiu. Dotychczas niezbyt skupiałam się nad tym, na co zasługuję, co byłoby dobre dla takiej osoby, jaką akurat jestem, jak zadbać o swoje zdrowie, jak zaspokoić potrzeby. Zawsze myślałam raczej o tym, jak SIĘ ZMIENIĆ, dopasować do świata, nie być taką… inną. Ale wyobrażenie sobie, że przyszłość jest mi kompletnie nieznana i pusta (jak czarna dziura) i wrzucenie w nią najpierw tego, kim jestem pozwoliło mi po raz pierwszy postawić SIEBIE NA PIERWSZYM MIEJSCU. Niejako zacząć budowanie przyszłości od siebie i dopasować DO TEGO świat.

Przecież w czarnej dziurze może urodzić się wszystko!

Uznałam, że skoro i tak nie mam pomysłu na to, NA JAKIE zmienić moje życie, skoro i tak nie wiem, CO bym chciała robić, GDZIE mieszkać, to czemu nie wrzucić w tę ciemność tego, kim jestem i poczekać, co mi ona zaproponuje? Czasem dobrze jest się zgubić… odpuścić sobie wszystko, znaleźć dla siebie wyrozumiałość i przestać się obwiniać za to, że jeszcze nie wie się do końca, co zrobić z własnym życiem. Zatrzymać się i odetchnąć nie chcąc od siebie… niczego. Przez chwilę nie oczekiwać, nie spodziewać się, nie wymagać od siebie nic. Oczywiście nie chodzi o to, żeby w taki sposób spędzić całe życie. Chodzi o zaakceptowanie, że w czarną dziurę wpada czasem każdy i może nie jest tak źle przez chwilę pozwolić sobie na zagubienie we mgle?

Skoro dookoła mnie nie ma obecnie nic – mogę poczuć wyraźniej samą siebie. I od siebie zacząć budowanie wszystkiego 🙂 Czytelniku drogi, trzymaj za mnie kciuki! 🙂

 

2 thoughts on ““Widzę ciemność” – o drodze w przyszłość i pozytywnej stronie “czarnej dziury”

  1. Kim jestem ?! Jedno z trudnych pytań na które ja sam nie znam najlepszej odpowiedzi. Co mnie cechuje to wewnętrzny spokój i opanowanie. Przemyślenie jednego zdania do wypowiedzenia z tysiąc razy. Walka ze swoimi wadami, która jest ciężka ale zawsze procentuje. Nieśmiały, obserwator i ciekawy świata. Zamknięty w pudle pełnych marzeń i rozmyślań nad swoją przyszłością.

    Na szczęście znajduje sporo pozytywnej energii tutaj na blogu czy też na facebookowej grupie w INFJ-otach. Sami dla siebie jesteśmy częścią tajemniczą ale daje mi to zrozumienie i polubienie bardziej własnej osoby.

    Co do czarnej dziury przyszłość jest niewiadomą trzeba zaryzykować i płynąć głębiej.
    Walcz Magdaleno, życzę powodzenia 🙂

    1. Łukaszu, powiem Ci, bardzo podoba mi się, jak wybierasz słowa. “Zamknięty w pudle pełnym marzeń i rozmyślań”, “zaryzykować i płynąć głębiej” – bardzo ładne zwroty, z którymi mogę się w pełni utożsamić. Zawsze lubiłam podążać w głąb, coraz lepsze poznawanie siebie to trochę jak odnajdywanie skarbu… czy właśnie odkrywanie tajemnicy 🙂
      Tak, grupa INFJ mi również pomaga poczuć się… wśród swoich. Cieszę się ogromnie, że na tym blogu też znajdujesz pozytywną energię, dziękuję Ci za te słowa. Mam dzięki nim poczucie, że robię tutaj dokładnie to, co chciałam. Pozdrawiam serdecznie! A moja walka… no tak, trwa 😉

Leave a Reply