Skutki widzenia świata inaczej

CODZIENNOŚĆ, PRZECIĘTNOŚĆ… CZY W OGÓLE ISTNIEJE?

To nader zasadne pytanie. Czy Osoby Przeżywające Wszystko, które odbierają nawet najmniej istotne bodźce i doświadczają ich na głębokim poziomie mogą mówić o czymś takim, jak codzienność czy typowość? Moim zdaniem ‒ jak najbardziej tak… z tą różnicą, że jest ona czymś kompletnie innym, niż dla człowieka nie posiadającego wysokiej wrażliwości… ta inność zazwyczaj nie jest jednak uświadomiona.

Jeżeli w tym momencie masz ochotę, drogi Blogowy Tropicielu, westchnąć i mruknąć do siebie: „No tak, to przecież oczywiste…”, wcale nie będę zdziwiona. Zastanówmy się jednak nad tym przez moment. Skupmy się na jednym fakcie. Jako OPW widzimy świat inaczej ale bardzo często nie dostrzegamy, że ten obraz jest nietypowy.  Niesie to za sobą szereg konsekwencji.

CZY TO JA JESTEM NIENORMALNA/Y CZY ŚWIAT?

Głupie pytanie? Zrozumiałe pytanie? Trudno mi przewidzieć, co możesz myśleć sobie w tej chwili, Czytelniku. Wiedz jednak, że całkiem poważnie i świadomie zadawałam je sobie przez lata. Dlaczego patrząc, wydawałoby się, na to samo (powiedzmy, na spotkanego przypadkiem na ulicy znajomego) widzę coś zupełnie innego niż moja koleżanka stojąca obok? Ona widzi uśmiechniętego chłopaka który mówi nam „cześć”, ja widzę, lekkie drgnienie ramion na nasz widok (czyżby się za coś obraził? O czymś nie pamiętam?) i wyraźnie spod uśmiechu bijące napięcie (czy czymś go uraziłam? A może koleżanka mu się podoba?), czuję zapach potu (czyżby biegł? A może jest zdenerwowany? Na mnie? Pewnie na mnie.) pomieszany z wonią dezodorantu (spotkanie? Randka? Rozmowa o pracę? Czy dlatego jest zdenerwowany? Czyli jednak nie na mnie?) jednocześnie atakuje mnie hałas uliczny niemożliwy do zignorowania, szczekający w oddali pies, czyjś czerwony kapelusz nieprzyjemnie kontrastujący z zielenią mijanego budynku, drobny deszcz zacinający w twarz (i tu dostrzegam, że koledze spływa kropelka deszczu po policzku i myślę sobie, jakie to musi być irytujące, gdy ta kropelka tak płynie i już proszę bardzo, czuję tę irytację, zupełnie jakby to moja twarz została wbrew mojej woli „zaatakowana wodą”). Te i setki innych doznań napastują mnie jednocześnie i każde muszę dokładnie przeanalizować i przeżyć i w tym wszystkim jest mój kolega, któremu kropelka wciąż spływa po policzku i jest wyraźnie na coś lub kogoś zły (choć się uśmiecha) i mam ochotę zapytać o powód ale wiem, że nie mogę, bo tego gniewu tak naprawdę nie ma (przecież miło się z nami ów kolega wita)… choć jednocześnie przecież ten gniew jest. UFFFF!

Pozwól, że zatrzymam się w tym momencie na chwilę i wezmę głęboki oddech. To tylko przykład tego, jak odbiera świat osoba taka, jak ja (może również, drogi Czytelniku, taka, jak ty?).  Jeden człowiek patrzy i widzi: „Pada deszcz. Spotykam kumpla. Uśmiecha się, wita i idzie dalej”. Drugi widzi coś podobnego do szaleństwa opisanego powyżej. Jeżeli spróbujemy zrozumieć tę sytuację BEZ odniesienia do zwiększonej wrażliwości (bycia HSP, WWO czy też jak piszemy na tym blogu OPW), musielibyśmy stwierdzić, że jedna osoba się tu myli. Taki pogląd niesie za sobą szalenie daleko idące implikacje!

JAKIE SĄ SKUTKI TEGO ZAMIESZANIA?

Tych, drogi Współposzukiwaczu, daleko nie trzeba szukać! Widzę świat, którego nie dostrzegają inni, a więc jestem nienormalna/y albo przewrażliwiona/y, coś sobie wymyślam (to jest zwrot który mi osobiście był powtarzany od dzieciństwa). Za tym idą, rzecz jasna, obniżona samoocena, problemy w relacjach, poczucie, że “ze mną jest coś nie tak”, jestem słaby/a, czepam się drobiazgów, pojawia się też uczucie oderwania od świata, bycia niewystarczającym/cą… moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność! Najtrudniejsza zaś, w moim odczuciu, jest ta ZROZUMIAŁA, OCZYWISTA tendencja aby się dostosować. Decydujemy się więc zrezygnować z własnych potrzeb na rzecz tej największej – akceptacji społecznej. Naprawdę, nie ma w tej potrzebie nic dziwnego!

CO ZMIENIA UŚWIADOMIENIE SOBIE SWOJEJ WRAŻLIWOŚCI?

Wiedza na temat HSP (czy, jak osobiście lubię określać OPW) dokonuje (w moim przypadku naprawdę tak było) cudu. Nagle zyskujemy naukowe podstawy tłumaczące, dlaczego widzimy świat inaczej. Nagle mamy odpowiedź na presję społeczną i naciski otoczenia by nie być “tak przewrażliwionym”. Dostrzegamy własną wyjątkowość, a zwiększona wrażliwość staje się czymś w rodzaju super mocy 🙂

Problem tego, jak sobie radzić z codziennością jednak, rzecz jasna, pozostaje. W tym dziale porozmawiamy o poszczególnych sytuacjach i o tym, jak sobie poradzić z nimi, jak dostosować odrobinę świat do siebie. W tym jednak miejscu chciałabym przekazać jedną, najważniejszą rzecz z mojego własnego doświadczenia.

NIE DAJMY SOBIE WMÓWIĆ, ŻE COŚ JEST Z NAMI NIE TAK! TO, ŻE WIDZIMY ŚWIAT INACZEJ, NIŻ WIĘKSZOŚĆ LUDZI WCALE NIE OZNACZA, ŻE ONI MAJĄ RACJĘ. NIE MA JEDNEJ POPRAWNEJ INTERPRETACJI ŚWIATA.

 

Leave a Reply