Nowe spojrzenie na przeszłość – czyli o zrozumieniu siebie.

DROGI CZYTELNIKU, NAJPEWNIEJ WIESZ JUŻ, CZY JESTEŚ OSOBĄ PRZEŻYWAJĄCĄ WSZYSTKO (jeśli ktoś woli HSP)… lub może masz kogoś takiego wśród swoich bliskich…

Oczywistym pytaniem nasuwającym się na myśl jest oczywiście: “Co dalej?”. Jak można wykorzystać zdobyte informacje by poczuć się lepiej w swoim życiu? Pogłębianie wiedzy na temat swojej wrażliwości, rozmowy z ludźmi podobnymi do nas, zadbanie o swoje potrzeby w codziennym życiu… o wszystkich tych rzeczach będziemy mówić w Cichej Lawinie. Dzisiaj jednak, skoro już przysiadłaś/łeś na moment na ławeczce zaczytania i pozwól że opowiem Ci o czymś innym. O moich doświadczeniach w zmianie sposobu patrzenia na własną przeszłość.

CZY BYŁAM/ŁEM PRZEWRAŻLIWIONA/ Y? CZYLI REKONTRUKCJA PRZESZŁOŚCI

Elaine Aron opisuje w swojej książce proces o nazwie “reframing” (który po polsku można określić jako przeramowanie, może jako rekonstrukcję) polegający na zagłębieniu się we własną historię (według mnie wcześniej czy później wszyscy musimy to zrobić) i spojrzeniu na swoje przeżycia z kompletnie nowego punktu widzenia – osoby o wrodzonej, wspaniałej, nieprzeciętnej wrażliwości.Dla mnie osobiście było to doświadczenie szalenie wzbogacające i zmieniające tak naprawdę wszystko.

Widzisz, drogi Blogowy Czytacielu, wyrastamy na gruncie swoich przeżyć, to na ich bazie budujemy swój obecny obraz siebie… kiedy więc spojrzałam z nową perspektywą na różne trudne doświadczenia które jakoś tam mnie ukształtowały, od razu zmienił mi się sposób widzenia swojej obecnej “siebie”… i to zmienił się zdecydowanie na lepsze.

Pozwól, że opowiem Ci o tym doświadczeniu na moim własnym, skromnym przykładzie. Jako dziecko szalenie męczyłam mojego brata, który za ścianą do drugiej, trzeciej nad ranem wyczyniał komputerową Larą Croft wygibaśne harce, rozwalał potwory i pędził przez katakumby (nie zrozum mnie źle, Czytelniku, sama jestem fanką Tomb Raidera i potrafię przesiedzieć nad nową częścią całą noc to po dziś dzień).

Doprowadzało mnie to do szału ponieważ przez zamknięte drzwi oraz ścianę słyszałam STUKANIE KLAWISZY w klawiaturę i sam ten dźwięk sprawiał, że nie mogłam spać. Do dziś pamiętam to uczucie wstydu, bycia czepliwą, wredną babą która robi aferę z powodu tak “pierdółkowatego pierdu” jak klikanie klawisza (już grał w słuchawkach, już nawet się muzyki nie słyszało i krzesło nie skrzypiało tak głośno, ale te upartliwe klik, klik…). Widziałam siebie po prostu jako przewrażliwioną, nieprzyjemną osobę z którą najzwyczajniej w świecie ciężko się mieszka.

Kiedy jednak spojrzałam na to doświadczenie z punktu widzenia Osoby Przeżywającej Wszystko (czy też, jeśli ktoś woli, HSP), zrozumiałam wreszcie, że moja potrzeba absolutnej, nocnej ciszy jest dla takich osób, jak ja jak najbardziej naturalna i tak, jak mój brat nie byłby w stanie zasnąć przy rozkręconym hip-hopie i uważałby za oczywiste, że jest za głośno, tak dla mnie również po prostu było za głośno.

PRZEDE WSZYSTKIM, kiedy po latach spojrzałam na to (i tym podobne) doświadczenie z nowej perspektywy, udało mi się wreszcie poradzić z, przez lata powtarzanym mi, zarzutem, że “czepiam się” celowo, ponieważ lubię innym dokuczać.  Pomyśl sobie Czytelniku, jaki efekt przynosi dla dziecka uczenie go, że zadbanie o własne potrzeby jest czymś złym, stanowi wyraz celowej “wredności” wobec innych… tylko dlatego, że te, płynące z wrażliwości, potrzeby są mniej typowe, bo dotyczą 20% społeczeństwa, a nie 80%.

Być może w tym momencie nie bardzo potrafisz “poczuć” o czym mówię i to jest jak najbardziej ok… jeśli jednak Twoje doświadczenia są odrobinę zbliżone do moich, myślę, że rozumiesz, co mam na myśli.

Spojrzałam więc na to doświadczenie “innym okiem” i nagle okazało się oczywiste, dlaczego durne klawisze były za głośne, zrozumiałam też, że kierowały mną wyłącznie zdrowe, dobre pobudki – zadbania o własny spokój. Nagle to, że tyle lat temu szłam spać z góry znerwicowana stało się w moich oczach oczywiste, nie dziwiło, że wstawałam wiecznie zmęczona i cały dzień rozmyślałam o kolejnych, nocnych torturach.

PATRZENIE W PRZESZŁOŚĆ ZE ZROZUMIENIEM

Nareszcie zaakceptowałam samą siebie z przeszłości… i poczułam do niej, do tej małej Magdy szalenie dużo współczucia. To współczucie, traktowanie siebie z łagodnością i zrozumieniem będzie kolejnym tematem który poruszymy w Cichej Lawinie.

Bardzo trudno jest uszanować siebie i swoje potrzeby, gdy nie są one rozumiane przez ogół społeczeństwa. Szalenie ciężko (zwłaszcza dziecku) jest budować dobry obraz siebie, gdy jest się otaczanym negatywnymi komentarzami. Spojrzenie na swoje dzieciństwo z punktu patrzenia Osoby która naprawdę Przeżywa Wszystko pomogło mi raz na zawsze zmienić rozumienie tamtych lat. Dla mnie był to jeden z kluczy do wewnętrznego spokoju i bardzo dużej wewnętrznej sympatii.

Jeśli masz ochotę, rzuć drogi Cierpliwy Słuchaczu okiem raz jeszcze na zdjęcie znajdujące się na górze strony. Nie bez powodu zostawiam te obrazy przyrody tak duże, ten zaś jest dla mnie szczególnie ważny. Wiedza o byciu HSP (czy OPW) pomogła mi przestać widzieć siebie jako taki ponury, ciemny krzew męczący innych przewrażliwieniem, a zobaczyć siebie jako piękny, wyjątkowy, delikatny okaz, inny i dlatego właśnie wspaniały.

I tą romantyczną myślą na dziś Cię, Czytelniku, pożegnam 🙂 Mam ogromną nadzieję, że ten wpis okazał się wspierający i pomocny, jeśli tak, bardzo proszę o zostawienie komentarza poniżej.

Jak zawsze, na zakończenie dodam tylko, że mimo swojego psychologicznego wykształcenia absolutnie nie uważam się za specjalistkę w tej dziedzinie i proszę aby podejść do moich tekstów wyłącznie jako do prywatnych opinii których celem jest pomóc, a NIE jako do artykułów naukowych, bo takowymi nie są. Są to wyłącznie moje własne przemyślenia i wnioski, prywatne myśli i uczucia których celem jest zainspirować i wesprzeć.

 

 

Leave a Reply