“Mam głowę pełną myśli” – o (nie tak cichej) lawinie

Moja głowa zawsze jest pełna myśli.

Czasem mam wrażenie, że jakieś chochliki umysłowe zalęgły mi się gdzieś w czaszce i wyciągają na powierzchnię zupełnie niechciane, dawne wspomnienia, myślowe wątki urwane lata temu, nagle powracające do mnie i dręczące na nowo, przede wszystkim zaś – UCZUCIA. Silne, poplątane, związane z przeszłością czy przyszłością, pozornie wręcz niemożliwe do ogarnięcia.

Wystarczy jeden moment, drobny bodziec w chwili obecnej, a przez mój umysł przetacza się lawina doznań. Można oszaleć, Czytelniku drogi, naprawdę!

Co więcej, jak już te myślowe strzępy rozkrzyczą mi się w głowie, każdy z nich uważa, że jest najważniejszy, musi być oddzielnie przeanalizowany i “wyczuty”, wszystkie zaś pchają się na pierwsze miejsce, tłukąc o mózgowe zwoje, a przecież jednocześnie jest się wśród ludzi, trzeba prowadzić konwersację i gdzieś tam nawiązać do czyjejś wypowiedzi, która wywołała daną lawinę, jednocześnie starając się opanować wnętrze własnej głowy i… AAAAAAA!

Czytelniku!

Przysięgam, jestem w prawdziwym szoku, że moje otoczenie nie dostrzega tych moich podczaszkowych bojów! Zastanawiam się, czy możesz choć trochę utożsamić się z tym moim okrzykiem (AAAAAA!)? Czy przeżywasz coś podobnego?

Bycie osobą o nieprzeciętnej wrażliwości, osobą odbierającą szalenie dużo bodźców ze świata i na dodatek mającą zbudowany bogaty świat wewnętrzny bardzo często wiąże się z takimi doświadczeniami właśnie – byciem zalanym doznaniami z wnętrza własnej głowy. Pozwolę sobie podać parę pomysłów, które MI pomagają w takich sytuacjach i pozwalają nie zadźgać kogoś, kto po raz tysięczny powie mi: “Jesteś przewrażliwiona”.

Zapewne większość z tych sposobów już, drogi Czytelniku, znasz, czasem jednak dobrze jest przypomnieć sobie nawet oczywistości… bo zapominamy czasami, że mamy do nich prawo.

A WIĘC PO PIERWSZE – ZRZUCENIE WORA Z POCZUCIEM WINY

Staram się pamiętać, że nie jestem przewrażliwiona, nie myślę “za dużo”, nie przejmuję się “za bardzo”… jestem po prostu sobą! Sobą! Osobą Czującą Głęboko, Osobą Przeżywającą Wszystko, HSP, WWO (Czytelniku drogi, jeśli te skróty są dla Ciebie nowe, serdecznie zapraszam tutaj) czy jakkolwiek inaczej by to określić. Reprezentuję też typ osobowości INFJ (wg. klasyfikacji MBTI). Wiem, kilka skrótów literowych, czy można w nich zmieścić jakiegokolwiek człowieka? Tak naprawdę, w całości na pewno nie… ale to są skróty, które pomagają mi lepiej zrozumieć siebie, nazwać pewne swoje cechy i przede wszystkim zaakceptować, że PO PROSTU TAKA JESTEM. A lawina wewnątrzgłowna to po prostu moja cecha, tak, jak ciemne włosy czy drugi palec u stopy dłuższy od pierwszego.

Te krótkie zbitki literowe sprawiają, że przestają się obwiniać o to, jak działa mój umysł. Daję mu po prostu do tego prawo.

PO DRUGIE – USTAWIENIE LAWINY DO PIONU

No dobrze, może nie dosłownie do pionu…

Ostatnimi czasy zaczęłam sobie uświadamiać, że jestem w stanie zapanować nad lawiną we własnej głowie… dając jej prawo być. Mówiąc metaforycznie (Czytelniku drogi, błagam, nie śmiej się ze mnie, wierz mi, to naprawdę działa) jeśli obiecam każdemu podczaszkowemu uczuciu, każdej myśli, że znajdę dla niej czas… przestają mnie atakować i ustawiają się w kolejności. Mówię sobie: “Ok, przypomniało mi się coś sprzed siedmiu lat i strasznie mnie boli i TO JEST WAŻNE. Obiecuję, że o tym pomyślę dziś po południu, ale teraz muszę się skupić na rozmowie z szefem!”.

Ważne jest tylko, by zawsze raz danego swojej głowie słowa dotrzymać. Jeśli obiecujemy tym przybiegłym z przeszłości niepokojom, lękom, radostkom, nagle odkrytym nowym logicznym wątkom, że damy im przestrzeń np. dziś wieczorem – koniecznie to zróbmy. Z tym wiąże się punkt trzeci…

PO TRZECIE – DOSTOSOWANIE TRYBU ŻYCIA DO SIEBIE

Czytelniku Drogi, jeśli towarzyszysz mi w tej blogowej podróży po Cichej Lawinie już od pewnego czasu, być może wiesz, że ostatnimi czasy dopadły mnie poważniejsze problemy zdrowotne. Takie, które zmusiły mnie do całkowitego zatrzymania się, zastanowienia nad swoim trybem życia. Postanowiłam zmienić go tak, by w pełni uszanować swoją potrzebę snu (koniecznie 8 godzin), ciszy, samotności, czasu na pomyślenie. Wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie i wydaje się niemożliwe we współczesnym świecie, wierzę jednak, że jeśli przekonam samą siebie, że to JEST możliwe i że MAM do tego prawo – to mi się uda. Przynajmniej w pewnym stopniu. Wiem, że powiązanie w jeden, trzymający się kupy węzeł pracy, domu, dzieci, partnera/partnerki, przyjaciół, rachunków, terminów wydaje się wprost niemożliwe… wiem też jednak, że dotychczas najzwyczajniej w świecie nie dawałam sobie prawa by odpocząć.

Innymi słowy – dopiero, gdy padałam na pysk, miałam poczucie, że żyję “tak, jak należy”.

Teraz spróbuję dać sobie prawo do… no… zadbania o swoje zdrowie. A wtedy te lawiny szalejące w moim umyśle będą mogły nareszcie pełnić tę funkcję, do jakiej zostały stworzone, przechodząc bowiem dalej…

PO CZWARTE – NADANIE LAWINIE KIERUNKU

Myślę, Czytelniku drogi, że jeśli przeżywasz coś podobnego do mnie, jeśli w Twoim umyśle też przetaczają się takie lawiny doznań i myśli, często niezrozumiałe dla znajomych, to dzieje się to W JAKIMŚ CELU. Osobiście nie zamieniłabym swojego umysłu na żaden inny, pozwala mi być twórczą, doświadczać życia na bardzo głębokim poziomie, dochodzić do szalenie ciekawych wniosków, wspierać innych ludzi… te umysłowe lawiny (gdy mam czasem wrażenie, że myśli ciągną mnie tak głęboko w ciemne jamy ciała, że już nigdy nie wydobędę się na powierzchnię) te lawiny są tego częścią. Można powiedzieć, że niejako utożsamiam się z nimi. I chociaż doprowadzają mnie do szału… lubię je 🙂 Bez nich nie byłabym sobą.

Czytelniku, który dzielnie doszedłeś ze mną do ostatniego zakrętu tego artykułu… czy masz jakieś myśli na jego temat? Swoje własne wnioski? Pytania? Coś, czym chciałbyś się podzielić? Jeśli tak, lub jeśli ten tekst wsparł Cię choć troszkę, zostaw, proszę, wiadomość w komentarzu 🙂 Zróbmy z Cichej Lawiny miejsce rozmów i wzajemnego wsparcia 🙂

 

4 thoughts on ““Mam głowę pełną myśli” – o (nie tak cichej) lawinie

  1. Jedno z okropnych uczuć niby nic się nie robi, rozmyśla się nad czymś wspaniałym chwila nie uwagi i nagle ten ból przeszywający całą harmonię spokoju w nieład i chaos w głowie. Nie da się tego cofnąć do poprzednich wizji w naszym mózgu nagle ten flashback, kilka sekund z życia gdy doznało się porażki. Przeważnie krzyk w głowie bardziej nasila to wspomnienie i powoduje u nas wyrzuty sumienia, tak szczerze to dobrze i źle, że takie coś nam się przytrafia. Dobra strona medalu to ćwiczy pamięć i walkę w zmacnianiu naszego mózgu przed ponownym nawrotem, a zła strona to walka z tym flashbackiem, który wydaje się schować w tych ciemnych, zakurzonych zakamarkach naszego mózgu by pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Heh.. w sumie tak myślę jak nie jedno to drugie się pojawi a jak myślimy, że pokonaliśmy tego chochlika to on się ponownie pojawia.
    Na szczęście mam sposób na to własny ale Twoje też używam bo to uniwersalne porady są. Pierwsze gdy dociera do mnie ból, staram się go naprawić w mózgu. Ciężko się zmienia historię czy też same fakty na temat tego flashbacka ale jak to nie wyjdzie staram się dać dobre zakończenie, ale szczerze to mi jeszcze nie wyszło więc jakby co nie polecam ale czasami warto spróbować.
    Drugim sposobem jest dla mnie szufladkowanie mózgu, ale jak szufladkować mózg ? Staram się otwierać w głowie masę dobrych wspomnień i wyprzeć to ze mnie. Szukam muzykę, która jadąc do pracy słyszałem w radiu zaczynam ją nucić. Przypominam sobie wschód słońa, uśmiecham się, szukam nawet najmniejszego pozytywu dookoła mnie. Walka jest ciężka nie raz będziesz krzyczeć ale jak to wspaniałe jak wypiera ten błąd z głowy.
    Z innej beczki te złe rzeczy dzieją się dlatego, że my mamy wyrzytu sumienia do samego siebie, że w taki sposób postąpiliśmy.
    Też je lubię i faktycznie bez nich nie byłbym sobą. To zostanie ze mną do końca.
    Dziękuję i Pozdrawiam.

    1. Hej Łukaszu,
      Bardzo Ci dziękuję za pięknie napisany kawałek Twojej historii. “Mamy wyrzuty sumienia do samego siebie”… tak, to zdanie mnie poruszyło, bo jest jak najbardziej prawdziwe. Tylko często się zastanawiam, czy moje wyrzuty sumienia są słuszne? Czy nie biorę na siebie odpowiedzialności za coś, z czym nie mam nic wspólnego? TO jest dla mnie jedna z najtrudniejszych rzeczy w byciu HSP oraz INFJ… Ale będę nad tym pracować 🙂 I wypróbuję Twoje sposoby, dziękuję za podzielenie się nimi 🙂

  2. Im częściej staram się wyłączyć choć na chwilę z nadmiernego myślenia, tym to jeszcze bardziej przybiera na sile. I nie wiem, jakim cudem ostatnio normalnie sypiam.

    1. O, tego sypiania zazdroszczę! 🙂 Dla mnie to zawsze jest problem, tak jakbym nagle wieczorem, przed zaśnięciem musiała przemyśleć WSZYSTKO. Na tysiąc sposobów. Heh, próby wyłączenia myślenia też znam, także rozumiem. Pozdrawiam i dziękuję za napisanie!

Leave a Reply