Gdy wiele lat temu po raz pierwszy sięgnęłam po książkę Alberta Bernsteina “Emocjonalne wampiry”, poczułam się wprost oburzona… bo jak tak można ludzi kategoryzować! Jak można tak bezpardonowo nazywać ich wampirami! Przecież każdy człowiek jest skomplikowany i ma w sobie dużo pięknych cech! A jeśli ktoś ma jakiś problem, bo został bardzo skrzywdzony dawno temu, to przecież trzeba to zrozumieć i mu pomóc! Co z tego, jeśli dla tego ratowania kogoś postawi się siebie na drugim miejscu. To nawet słuszne! Wzniosłe! Altruistyczne, tak się poświęcać dla innych i dawać z siebie nie prosząc o nic w zamian! Tak uważałam i w myśl tej zasady żyłam długie lata.

Teraz, gdy mam 36 lat, obudziłam się z cudzych transów i widzę, jak bardzo dałam się wykorzystywać i jak stuprocentowo zerowa jest nagroda, jaką w zamian otrzymałam (bo czekałam na nią naprawdę długie lata)… zaczynam myśleć inaczej.

Zdecydowanie jest na świecie zatrzęsienie dobrych ludzi i więcej piękna, niż kiedykolwiek da się objąć umysłem. Wrażliwe osoby jednak często mają trudność z zaakceptowaniem, że rzeczywiście SĄ na świecie ludzie świadomie kierujący się złymi pobudkami i to nie dlatego, że poniosły ich emocje… a dlatego, że potrzebują kogoś osłabić. Umniejszyć. Zmanipulować. To straszne nawet pomyśleć o tym… ale pomyśleć trzeba, by trochę się ochronić.

W tym poście jako MANIPULACJĘ będziemy rozumieć celowe zniekształcanie rzeczywistości w celu wywarcia na kogoś wpływu aby dostać od niego więcej, niż się samemu dało.

Taka definicja może wydawać się irytująco szeroka, a jednak, gdy się nad tym zastanowić, w tych dwóch punktach leży istota sprawy i o manipulacji możemy mówić, gdy obydwa są spełnione. Po pierwsze – przedstawiona wersja rzeczywistości jest jakoś przekłamana i zniekształcona, po drugie – celem tego zniekształcenia jest otrzymanie od kogoś czegoś, czego bez tego zniekształcenia by się nie uzyskało jednocześnie inwestując mniej w zamian. Manipulator może pragnąć energii, kontroli, może też chcieć uzyskać dobra materialne czy lojalność. Z pewnością będzie to coś, co ma w sobie ogromną wartość i nie oddałoby się jej manipulatorowi tak po prostu, z obiektywnego punktu widzenia.

Taka definicja pozwala też odróżnić manipulację od np. powiedzenia komuś: “Wow, ale podobał mi się twoja sukienka!”, gdy nie jest to tak do końca prawda (zniekształcamy więc rzeczywistość), celem jednak jest po prostu dodanie komuś otuchy czy bycie miłym. DANIE komuś energii, a nie odebranie jej.

Według mnie nie ma chyba na świecie bardziej niszczącego dla osób wrażliwych procederu, niż manipulacja. Duża część dzieci nieprzeciętnie wrażliwych jest wychowywana w przekonaniu, że z ich sposobem widzenia świata jest coś nie tak (“wymyślasz, przesadzasz, zawsze jesteś taki przewrażliwiony, przecież ta muzyka wcale nie jest głośna”… itp), wyrastają więc na ludzi już i tak niepewnych, czy mogą ufać własnemu odbiorowi świata (czy naprawdę ten sąsiad tak głośno tupie? Czy to ja przesadzam?), tym łatwiej więc można im “sprzedać” kompletnie zmanipulowaną wizję świata.

Na dodatek osoby HSP cechuje ogromny idealizm i głęboko zakorzenione poczucie etyki, często więc po prostu do głowy im nie przyjdzie, że ktoś mógłby celowo wprowadzać ich w błąd.

A jest to możliwe… i choć osobie HSP sprawia przykrość samo pamiętanie o tym, pamiętać trzeba. Trzeba przed manipulacją się chronić. Gdy zaś już jesteśmy nią zaatakowani – trzeba ją odpierać.

Bernstein pisze w swojej książce o formie hipnozy, jaką stosują osoby pragnące wyssać z nas energię. Coś w tym jest. Często w kontakcie z manipulatorami człowiek ma wrażenie, że są oni w transie i w ten trans próbują nas wciągnąć. Tak działają wszyscy rozentuzjazmowani sprzedawcy zachwalający produkt jako “coś więcej”, niż produkt, politycy przekonani o prawości swojej wizji kraju jako jedynej słusznej ale też ludzie zamknięci w labiryntach swojego cierpienia lub ludzie przekonani o swojej wyjątkowości (i niech tylko człowiek spróbuje jej nie potwierdzić).

Pierwsze, co robimy aby odeprzeć manipulację, to SKUPIAMY SIĘ NA FAKTACH. Manipulatorzy, czy będący nimi z wyboru, czy też zagubieni w swoich problemach, będą narzucać swój obraz świata nie dopuszczając absolutnie innej wizji do głosu. Będzie to wizja rozjaskrawiona, często rozdramatyzowana i zawsze nieznosząca sprzeciwu. Zamiast się więc jej sprzeciwiać, skupmy się na faktach. Jest to metoda skuteczna zarówno przy robieniu zakupów (czy dajmy na to ten odkurzacz faktycznie da mi nową jakość spokoju, jak obiecuje etykieta i co do groma w ogóle ten zwrot oznacza), jak i w rozmowach z ludźmi regularnie rozbuchującymi sytuacje. Jeśli np. znajoma sama zaproponowała, że odwiezie naszego syna na angielski, a potem zagłębia się w szczegółową analizę, jak zmordowana się czuła stojąc pół godziny w korku i ile ją nerwów kosztował jakiś wariat na drodze (i jeszcze wspomni mimochodem, że zatankować musiała), bierzemy głęboki wdech i przypominamy sobie, że po 1 sama zaproponowała pomoc, po 2 wiozła swoje dziecko więc i tak musiałaby pokonać tę trasę i stać w tym korku i zatankować.

Możemy też upewnić się, że chodzi o manipulację np. proponując, że oddamy parę złotych za benzynę. Najprawdopodobniej znajoma odrzuci propozycję, bo celem owej wspominki o zatankowaniu nie było ustalenie jakiejś logicznej rekompensaty, a sprawienie, że ktoś weźmie troszkę negatywnych doznań tego dnia i poczuje się głupio.

A TO już jest wyssaniem z kogoś energii.

Rada trzecia – generalnie zwracajmy uwagę, czy ktoś regularnie nie sprawia, że czujemy się głupio, zawstydzeni, nagle trochę przygnębieni, nagle winni, czy pomysł, który jeszcze przed chwilą nas napełniał entuzjazmem nagle po rozmowie z konkretną osobą nie wydaje się denny, czy nowa sukienka po komentarzu konkretnej koleżanki nagle nie wygląda w naszych oczach śmiesznie. Wszystko to są formy wysączenia energii, sprawienia, że czujemy się trochę mniejsi, a ktoś trochę większy.

Bernstein często pisze o tym, że nie chodzi o sytuacje, gdy ktoś sprawił, że poczuliśmy się tak RAZ. Wszyscy czasem mamy ochotę celowo rzucić komuś tekścik, który troszkę go podskubie. Chodzi o to, gdy czujemy się tak przy danej osobie RAZ ZA RAZEM. Gdy konkretny mechanizm jest po prostu jej sposobem bycia.

Gdy uświadomimy sobie, że mamy w otoczeniu taką osobę – moja rada to trzymać się z daleka, jeśli tylko to możliwe. Komentarze, że tak powiem “omijać wzrokiem”, kwitować krótkim “acha” będąc jednocześnie w pełni skupionym na czymś innym. Generalnie prosta rada odpierania manipulacji brzmi – nie angażować w rozmowę żadnej energii. Troszkę, jakby się odgrywało rolę mechanicznej lalki. Nie jest to przyjemny proceder, ale bardzo skuteczny. Manipulator będzie bezwzględnie poszukiwał w nas zaangażowania uczuć. Rozmawiajmy więc tak, jakby ich w nas na ten moment nie było. Czyli np. nieprzyjemne, powtarzane przez konkretną osobę dzień za dniem komentarze na temat stroju ani nas ziębią, ani grzeją. Manipulator powinien się znudzić i przenieść na kogoś innego.

Bernstein często pisze o tym, by za żadne skarby nie wchodzić z wampirem emocjonalnym w dyskusje (nawiązuję do tej książki, bo uważam, że manipulacje w celu wysączenia z kogoś energii są jednak najgorsze, o wiele niebezpieczniejsze, niż zaaferowany własnym produktem sprzedawca nieco “podkoloryzowujący” jego zalety). Osoby przeinaczające świat w celu wyssania energii mają w tym o wiele więcej praktyki od nas i zawsze nas przegadają. Nawet nie próbujmy przedstawić im sytuacji z naszej perspektywy, bo oni są doskonale świadomi, ze taka perspektywa jest, po prostu za nic nie uwzględnią jej w swoich wywodach. Jeśli na przykład mamy poczucie, że weszliśmy w kontakt z kimś wiecznie przez świat (i przez nas) skrzywdzonym, nawet nie próbujmy się tłumaczyć z naszych wyimaginowanych zbrodni. Nie mamy szansy. Skupiajmy się na faktach (CO się rzeczywiście wydarzyło), ufajmy swojemu rozumowi (SAMI najlepiej wiemy, czy rzeczywiście mieliśmy coś złego na myśli, czy nie), jeśli mamy taką możliwość… wyjdźmy z kontaktu.

Również jeśli mamy taką możliwość… trzymajmy się od tej osoby na dystans.

Ufajmy swojej intuicji. Osoby HSP naprawdę mają dobry zmysł co do ludzi. Jeśli czujemy się w kontakcie z kimś, jakby zawsze mówił z zupełnie innego świata i próbował go nam narzucić, jakby oskarżał nas o kompletnie wyimaginowane zbrodnie (“wiem, że zrobiłaś/zrobiłeś to celowo!”), jakby nie widział nas zupełnie i wkładał nam do głowy myśli, które absolutnie nie są nasze… ufajmy swojej intuicji.

Generalnie jest to zawsze dobra rada w kontakcie z ludźmi… za każdym razem, gdy sprzedawca lub szef lub partner czy przyjaciel mówi nam, co “na pewno” sądzimy (“Na pewno rozumieją państwo, dlaczego te cięcia są konieczne”, “No przecież wiesz, co mam na myśli”, “Na pewno sam/a rozumiesz, że TO jest teraz najważniejsze”)…. zatrzymajmy się na moment i przeanalizujmy, czy rzeczywiście jest to prawda. Czy rozumiemy. Czy wiemy… oraz, czy się z tym zgadzamy.

Jest też kategoria manipulatorów, z którymi osobiście mam większą trudność…  osoby “podgryzające z ukrycia”. Przekonane o własnej wielkości, mówiące odrobinkę z góry, jak ktoś, kto jest och, jak dojrzalszy i lepiej rozumiejący świat i może kiedyś dobijemy do jego poziomu, a na razie zaakceptuje z lekką pobłażliwością nasz brak zrozumienia rzeczy… manipulację takich ludzi odeprzeć trudniej, zwłaszcza, jeśli towarzyszy jej aura “dobrotliwości” czy wręcz “pomocy”.

Najtrudniejsze w tych podszczypywankach jest to, że niby nie powodują większej szkody, a jeśli towarzyszy im aura dobrotliwej pomocy (“Tak, kiedyś też nie rozumiałem/łam, dlaczego należy tak właśnie postępować, teraz już rozumiem. Na pewno kiedyś też to zrozumiesz, a na razie, niech ci będzie, że masz rację…”) możemy nawet odczuwać gdzieś tam narzuconą nam wdzięczność (czujemy ją, bo tego się od nas oczekuje). Jeśli jednak sprawiają, że poczujemy się choć przez moment gorsi, słabsi, głupsi, zażenowani, jednym słowem nieco “uszczknięci”… pamiętajmy, że nie musimy się na to zgadzać. Osoby HSP bardzo dobrze wyczuwają przepływy energii i wyczuwają też, gdy ktoś ją im podbiera. Kiedyś usłyszałam radę, by takie podszczypujące z ukrycia osoby niejako wyciągnąć na światło dzienne. Gdy ktoś regularnie rzuca niefajne komentarze, skutek może przynieść powiedzenie “Wiesz? Zawsze masz wszystkim coś niefajnego do powiedzenia”. I tyle, nic więcej. Powtórzę raz jeszcze, generalnie z wampirami emocjonalnymi nie wdajemy się w głębokie dyskusje na temat ich “sztuczek”, bo nigdy ich nie przegadamy. Wyciągamy sztuczkę na światło dzienne i zmieniamy temat.

Jeśli chodzi o osoby “dobrotliwie” patrzące nieco z góry, o dziwo skuteczną metodą okazuje się… znudzenie. Tak manipulujące osoby potrzebują, byśmy poczuli się nieco mniejsi od nich i przez to od nich zależni, potrzebują też jednak, byśmy im za tę mądrość i wielkość byli wdzięczni. Gdy zamiast wdzięczności okażemy jakże uwłaczające takiej wielkości, lekkie (i absolutnie NIE pogardliwie czy złośliwe) znudzenie czy zobojętnienie – kompletnie wybija to tak manipulujące osoby z ich przekonania o własnej wyższości.

Czytelniku, na koniec jeszcze dwa istotne zdania. Po pierwsze – niektóre z wymienionych tu czy opisanych np. u Bernsteina sposobów radzenia sobie z manipulacją mogą wydawać się oschłe. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli ktoś został w przeszłości bardzo skrzywdzony, ABSOLUTNIE nie ma prawa odbierać nam nawet odrobiny nas samych teraz. Nigdy nie usprawiedliwiajmy faktu, że jesteśmy tu i teraz krzywdzeni czyjąś przeszłością. Po drugie – zwróćmy uwagę, czy dostrzegamy, że próbuje nas “podszczypać” konkretna osoba, czy też mamy wrażenie, że robią to wszyscy dookoła… do nas należy trudna sztuka rozróżnienia, CO należy do naszych osobistych problemów, a CO jest rzeczywistą cudzą manipulacją. Tutaj pomocnym może być porozmawianie z kimś jeszcze (czy podobnie odbiera daną osobę), skupianie się na faktach (czy rzeczywiście zrobiłam to, o co ktoś mnie oskarża), jak i praca własna. Gdy w toku terapii przepracujemy swoją historię, o wiele obiektywniej jesteśmy w stanie ocenić, kto nas krzywdzi tu i teraz.

I wreszcie po trzecie – zapomnijmy o próbie obudzenia kogoś z manipulacyjnego transu. Powtórzę, nie mówimy o kimś, kto próbuje nam “sprzedać” jakąś bujdę od czasu do czasu (wszyscy czasem coś trochę podkolorujemy), ale gdy owo “przeinaczanie faktów” jest stałym mechanizmem kontaktu. Jeśli rozpoznamy w swoim otoczeniu osobę, która regularnie sprzedaje nam zniekształcony obraz świata i absolutnie nie dopuszcza naszego punktu widzenia lub zniekształca nasze słowa tak, by były zgodne z jej/jego zniekształconym obrazem (na przykład słyszymy: “Ok, mówisz, że to ja się ciągle spóźniam i ty musisz na mnie czekać… ale czy nie jest trochę tak, że to TY przychodzisz za wcześnie żeby później patrzeć na mnie z góry? Bo wiesz, nie chciałem/łam ci tego mówić, ale dużo ludzi tak o tobie mówi, może trzeba o tym pomyśleć, hę?“), jeśli ktoś notorycznie przeinacza nasze słowa, przekłamuje wydarzenia, rozbuchuje nasze reakcje czy rozhisteryzowuje swoje emocje (“Twój ojciec ma nadciśnienie i zaraz wylewu dostanie, jak takie rzeczy mówisz!“) … raczej nie mamy szansy obudzić go z takiego sposobu życia. Wchodząc w bliższy kontakt z taką osobą pamiętajmy, że po prostu jest sobą i tyle. Popatrzmy na wszystko, co sobą reprezentuje i zamiast oczekiwać momentu, gdy w końcu się zmieni… zdecydujmy samodzielnie, czy chcemy i możemy wchodzić z nią w kontakt dokładnie taką, jaka jest, bo w sumie możemy z tym żyć… czy też wysącza z nas jednak zbyt dużo energii, traktuje nas zbyt nie fair, czujemy się poniżeni czy osłabieni i wolimy z kontaktu wyjść.

Decyzja należy do nas. Podejmijmy ją, ale bądźmy w pełni świadomi skutków. Pomyślmy, czy chcemy być w kontakcie z kimś, kto będzie w taki właśnie sposób, w jaki traktuje nas teraz traktował nas zawsze. Czy to, jak czujemy się w kontakcie z daną osobą jest tym, jak chcemy czuć się każdego dnia. Intuicja sama podpowie nam właściwą odpowiedź.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.