Gdy wchodzimy zbyt głęboko… część 2 – o dwóch światach

NIEDAWNO MÓWILIŚMY SOBIE O ZALANIU EMOCJAMI… Jeśli, drogi Blogowy Podróżniku, ominąłeś gdzieś po drodze ten przystanek, pozwól, że zaproszę Cię do pierwszej części rozważań o, tak trudnych dla wszystkich OPW (czy też HSP) sytuacjach, gdy toniemy w cudzych emocjach. Znajdziesz ją TUTAJ.

Czytelniku drogi, przychodzi mi na myśl, że tak czytając i czytając moje teksty możesz w pewnym momencie odczuć… wahanie. Czy rozmawiamy sobie o stawianiu granic i radzeniu sobie z własną wrażliwością po to, by jakoś ją “zgłuszyć” lub wręcz się jej pozbyć? Pozwól, że rozwieję te (ewentualne) wątpliwości już teraz. ABSOLUTNIE NIE! Bycie OPW (czy też HSP) jest jak dodatkowy zmysł pokazujący świat i odcięcie się od niego byłoby równoznaczne z oślepieniem się lub odcięciem uszu. Co więcej, “pozbycie się” wrażliwości jest po prostu niemożliwe, a nawet gdyby było, pomyśl sobie drogi Czytelniku, czy naprawdę chciałbyś zrezygnować ze swojej wyjątkowości?

Mówimy o radzeniu się z byciem OPW po to, by nie ginąć pod zalewem bodźców, by być zdrowszą/szym i szczęśliwszą/szym. By zbudować sobie dobry świat i zaprosić do niego dobrych ludzi. By mieć “siebie” w sobie (a nie natłok cudzych emocji), taki spokojny rdzeń który nigdy nie znika pod zalewem bodźców.

Zaznaczę, tak, jak zaznaczam zawsze, że poniższy tekst jest po prostu zapisem mojego doświadczenia, świadectwem rzeczy z którymi “użeram się” bez przerwy i nie ma stanowić porady psychologicznej, a jedynie zbiór moich przemyśleń i wniosków, rzeczy które mi pomogły. Może kogoś zainspirują?

Zalew bodźców jest pierwszym rezultatem widzenia świata “na naprawdę głębokim poziomie”. Mamy jednak jeszcze drugi szalenie istotny skutek, w moim doświadczeniu chyba niosący jeszcze większe konsekwencje niż zalanie emocjami.

PO DRUGIE – WIDZENIE INNEGO ŚWIATA

“O czym ty mówisz?”, “Zmyślasz!”, “Przesadzasz!”, “Jesteś przewrażliwiony/a”… jeśli zdarzyło Ci się w dzieciństwie często słyszeć podobne komentarze, mogę tylko poklepać Cię po Czytelniczym ramieniu i westchnąć ze zrozumieniem… “Mi też…”.

Jako OPW (czy, jeśli ktoś woli HSP) dostrzegamy czyjeś uczucia często wyraźniej, niż słowa. To sprawia, że w pewnym sensie żyjemy w zupełnie innym świecie niż osoby o przeciętnej wrażliwości. Ja wiem, to brzmi dziwnie i może nie do końca rozumiesz, Czytelniku, o co mi chodzi… zatrzymajmy się jednak na moment, przysiądźmy na kamieniu zadumania i pomyślmy, czy rzeczywiście jest to tak dalekie od prawdy?

Widzimy rzeczy, których inni nie są w pełni świadomi (czyli najczęściej ich własne uczucia).  Odbieramy wręcz INNE KOMUNIKATY niż te, które ktoś nam przekazuje słowami (czyli np. ktoś mówi: “Ten film jest do niczego”, a my widzimy, że coś go gniecie, w krótkich “półdupkowych”ruchach wierci się na krześle i to, co go uwiera nie ma nic wspólnego z filmem). Co więcej, wszystkie emocje mają dla nas nieprawdopodobnie duże nasilenie, czasem tak porażające, że potrafi to z sytuacji (dla innych może nie komfortowej ale jeszcze ok) dla nas uczynić taki mały pobyt w piekle.

Jakie są tego wszystkiego konsekwencje? Tutaj oprę się w pełni na własnym doświadczeniu i powiem Ci, drogi Współtowarzyszu, że jako dziecko przez wiele lat kwestionowałam własną poczytalność (mówiłam o tym, co dostrzegałam i otrzymywałam odpowiedzi w stylu: “Co ty wymyślasz?”). Towarzyszyło mi poczucie, że nie przynależę nigdzie, że “czegoś mi brakuje”, że “to moja wina “, że świat jest obcy i wrogi (bo nie szanuje specyficznych potrzeb płynących z mojej wrażliwości). PARADOKSALNIE WIDZENIE ŚWIATA BARDZO DOKŁADNIE PROWADZI CZĘSTO DO POCZUCIA ODŁĄCZENIA OD NIEGO. Bo po prostu nie można dogadać się z bliskimi.

Druga część to oczywiście ogromne trudności w relacjach, w porozumieniu się, znalezieniu wspólnej “płaszczyzny kontaktu”, bycie niezrozumianym to chleb powszedni OPW (czy, jak ktoś woli HSP). Inni ludzie często kompletnie nie rozumieją, o czym mówimy, gdy odnosimy się do (oczywistego dla nas) poziomu emocji, gdy z kolei próbujemy “unosić się na powierzchni” i prowadzić rozmowę o pogodzie, miałkość relacji nas zabija.

Wydaje się, że są tylko dwa wyjścia, albo zaufać sobie i zagłębić w świat widziany przez siebie (zbudowany z emocji, prawdziwych intencji i szczerych doznań) i zaakceptować samotność i bycie niezrozumianym albo “zrezygnować z siebie” i próbować dopasować się do świata, którego, w pewnym sensie, nie jesteśmy częścią. Stajemy się wtedy sztuczni i po latach gdzieś tam gubimy siebie samego/samą we własnym ciele. Może jednak jest trzecie wyjście?

CO MOŻNA ZROBIĆ?

Tak jak zaznaczyłam na początku, drogi Cierpliwy Czytelniku, balansowanie na granicy dwóch światów jest dla mnie osobiście jeszcze trudniejszym problemem niż emocjonalne zalanie. Z biegiem lat udało mi się jednak wypracować pewne pomocne strategie. Może pomogą też Tobie?

Po pierwsze – nie myli się nikt. Ani ja nie jestem “nienormalna” (wybacz to słowo, ale wydaje mi się, że naprawdę OPW mogą je słyszeć nader często) ani inni. Warto pamiętać, że osoby o przeciętnej wrażliwości mają pełne prawo mieć ją właśnie taką, mają prawo być sobą i budować własne szczęście po swojemu. Pamiętajmy jednak, że my również mamy rację! To wszystko, co widzimy (tu mówię głównie o emocjach innych) istnieje naprawdę, tutaj gorąco zachęcam do sięgnięcia po jak największą ilość materiałów dotyczących HSP. Rzetelna, naukowa wiedza tłumacząca nasze widzenie świata bardzo uspokaja.

Po drugie – znajdźmy własne plemię. Tak, jest to szalenie trudne, ale kiedy wreszcie odnajdzie się w otoczeniu osoby potrafiące nas zrozumieć ulga jest wprost powalająca. Nareszcie jest z kim porozmawiać, spędzić pięć godzin na grze w szachy lub na spacerze, nareszcie ktoś “widzi” nas naprawdę i jest gotowy (co jako OPW bardzo lubimy) iść z relacją “wgłąb”, w filozoficzne rozważania o wszystkim. Jak znaleźć takich ludzi? Czasem, gdy jesteśmy na nich gotowi, po prostu przychodzą sami. Bardzo pomocne okazują się tu media społecznościowe, jak np. proponowana w zakładce KONTAKT grupa facebookowa. Wg. Elaine Aron HSP stanowią 15-20% społeczeństwa, może ktoś o podobnej wrażliwości czeka tuż za rogiem?

Po trzecie – wyjdźmy troszkę naprzeciw. Odkąd dowiedziałam się, że jestem osobą określaną jako HSP zaczęłam powolutku mówić o tym najbliższym mi osobom. Ku mojej radości (i rozczuleniu) bardzo starają się mnie zrozumieć. Naprawdę wkładają pracę w to, by trochę pojąć mój sposób widzenia świata (choć, jak często mówią, czasem czują co, mam na myśli, choć nie do końca ogarniają “umysłem”). Taka praca bliskich osób jest szalenie cenna i naprawdę niełatwa. Staram się wyjść im trochę naprzeciw i “wybierać” te kawałki mojego sposobu rozumienia świata, które są nieco bardziej strawne. Niejako zapraszam innych do swojego świata.

Po czwarte – umocnijmy się w sobie. Tak, wiem, to dość enigmatyczny zwrot i poświęcę mu oddzielny wpis bo ma naprawdę ogromny związek z taką umiejętnością współpracy z własną wrażliwością. W tym miejscu zaznaczmy tylko, że każdy człowiek ma pewien rdzeń, miejsce, do którego dostęp ma tylko on sam i gdzie nie powinno być nikogo innego. Im mocniejszy ten rdzeń, tym pewniejsi jesteśmy, że świat emocji który widzimy jest prawdziwy. Warto zaufać sobie, potraktować siebie z czułością i zrozumieniem (zazwyczaj mamy go najwięcej dla innych, a najmniej dla siebie… dlaczego?). W końcu mamy naprawdę niełatwe życie… choć szalenie bogate i wynagradzające.

Na zakończenie jeszcze tylko dwa drobne przemyślenia. Zapraszając innych do swojego świata lub mówiąc bliskim o byciu OPW (czy HSP) należy zachować naprawdę dużą ostrożność. Nasze polskie społeczeństwo posiada w tym temacie wiedzę zerową (dlatego tak ważne jest jak najszersze rozpropagowywanie wiedzy o HSP), możemy więc zostać źle zrozumiani, źle potraktowani, co więcej, gdy zbudujemy w sobie taki spokojny świat i zaprosimy do niego niewłaściwą osobę może nam tam naprawdę narobić spustoszeń. Także wyjdźmy do ludzi… ale ostrożnie 🙂

Druga myśl dotyczy głównego tematu tego wpisu… wyobrażam sobie, że może być naprawdę wiele sytuacji w których niejako “widzi się świat niedostrzegany przez innych”. Chciałabym zaznaczyć, że moje przemyślenia dotyczą wyłącznie osób które mogą zidentyfikować się ze wzorcem osobowości HSP zaproponowanym przez Elaine Aron.

Drogi Wytrwały Podróżniku po Cichej Lawinie, dotarłeś do końca tego długiego wpisu, bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas 🙂 Powiedz mi, jakie masz przemyślenia na ten temat? Jakie są Twoje doświadczenia? Twoje sposoby radzenia sobie? Czy ten wpis był pomocny? Zapraszam serdecznie do zostawiania komentarzy. Ponieważ Cicha Lawina jest miejscem (mojego i, mam nadzieję, Twojego) spokoju wszystkie komentarze zatwierdzam ręcznie (będę przepuszczać z szacunkiem wszystkie opinie, zarówno pozytywne jak i negatywne, a zatrzymywać WYŁĄCZNIE komentarze w jakiś sposób przemocowe – np. obraźliwe). Dlatego może minąć chwila zanim pojawią się na stronie. Pojawią się jednak z pewnością, a dzięki ręcznemu zatwierdzaniu na każdy mogę od razu odpowiedzieć. Zróbmy z Cichej Lawiny miejsce dialogu!

4 thoughts on “Gdy wchodzimy zbyt głęboko… część 2 – o dwóch światach

  1. Ten fragment o “półdupkowych” ruchach jest w 100% trafiony 😀 Cieszę się, ze trafiłam na blog i fb o HSP. To prawie odkrycie życia 🙂

    1. Hej Agnieszko 🙂 Bardzo Ci dziękuję za wpis, cieszę się, że trafiłaś zarówno tu, jak i na facebookową grupę. Dla mnie też poznanie wiedzy o HSP było odkryciem życia i bardzo mi pomogło 🙂 Postaram się o coś w stylu “półdupkowych” ruchów w kolejnych wpisach 😉 Pozdrawiam serdecznie!

    2. Sformułowanie odkrycie życia jest prawie genialne 😉 Można powiedzieć, że po około 37 latach zrozumiałam siebie, umiejscowilam się we wszechświecie. Z ulgi i radości płaczę..

      1. Hej Leno 🙂 Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję, że podzieliłaś się swoimi uczuciami, czytając Twój komentarz po prostu się wzruszyłam 🙂 Stworzyłam Cichą Lawinę by wesprzeć samą siebie oraz ludzi podobnych do mnie także Twoje słowa sprawiają, że mam poczucie, że to co robię ma sens. Pozdrawiam! 🙂

Leave a Reply