Cicha Lawina w zawieszeniu – od 5.09.2019

Rozumiem, Czytelniku, że jeśli zaglądasz co jakiś czas na tego bloga, możesz w tym momencie przeżyć lekki szok. Po raz pierwszy od początków istnienia Cichej Lawiny zawieszam na chwilę ją całą.

Muszę pomyśleć.

Tak już dumam nad tym od końca lipca, a dokładniej od dnia moich urodzin, które spędziłam rozmyślając nad sobą, nad ludźmi, nad wszystkim.

Wiem, że przeszłam daleką drogę w tym swoim rozwoju, po licznych biegałam ścieżkach, to wspinając się, to spadając w dół, błądząc, zawracając, przeciskając się przez wąskie, zarośnięte drożyny aby wreszcie zrozumieć, dlaczego coś mnie tam pod skórą męczy i dręczy i nie daje spać.

Przeszłam od zrozumienia, że jestem Osobą Wysoce Wrażliwą do zrozumienia, że jestem też INFJ (to tak naprawdę tylko jakieś literki próbujące objąć pewien kawałek mojej osoby, ale prawdą jest, że inwentarz osobowości MBTI pomógł mi zrozumieć dużo moich zachowań i poczuć, że gdzieś jednak przynależę, do jakiejś grupy ludzi, nie wytłumaczył mojej duszy ale ujął w kategorie osobowość, a przynajmniej tę jej część, którą jakoś ująć w słowa się da). Od objęcia umysłem, że jestem “empatą” oraz osobą, u której często dominuje prawa półkula. Po wielu latach podróżowania (i jakichś dwóch pisania bloga) trafiłam w końcu na pojęcie “trauma”, które otworzyło we mnie nowy obszar zrozumienia. Dotarło do mnie, że mam w sobie ogromną, wiecznie wrzeszczącą ranę, czerwoną, poczerniałą, rozjątrzoną. Ulżyło mi, że nareszcie rozumiem. Zaczęłam więc pracę nad traumą. I skończyłam z sukcesem pracę nad traumą. Rana się zabliźniła.

W swojej drodze pracowałam z terapeutą, rozmawiałam z ludźmi, przeczytałam setki (naprawdę, setki) książek po polsku, angielsku, tłumacząc z rosyjskiego i niektóre pojęcia z hiszpańskiego, żeby wreszcie pojąć wszystko, co się w moim życiu wydarzyło, nadać temu sens, rozwiązać, rozwikłać, wreszcie znaleźć spokój… i szczęście. Książek o psychologii, filozofii, metafizyce, energii, empatii, rozwoju artystycznym, relaksacji, jodze, mapach myśli, mapach marzeń, programach samorozwoju, próbowałam logicznych programów punkt po punkcie i książek o sile życia, o szamanizmie hawajskim, o bioenergoterapii, o socjologii, psychologii pozytywnej, o mandalach, o psychologii osobowości… książek pełnych naukowych badań i teorii potwierdzonych testami i analizami oraz książek snujących swobodne, filozoficzne rozważania o szamanizmie i poszukiwaniu swojego światła i tak dalej i tak dalej i tak… dalej… w pewnym momencie pomogły mi nawet karty tarota!

Każda kolejna książka, rozmowa, artykuł… wszystko to pomagało mi znaleźć nowy kawałek układanki na swój temat. Kierując się zdaniem znalezionym w jednej książce, że “Skuteczność jest miarą prawdy”, czytałam wszystko i wybierałam to, co mi pomagało. Umysłu ludzkiego nie da się ująć w słowa. Można jedynie wybrać z tysięcy teorii te, które nam pasują i pomagają wziąć odpowiedzialność za samego siebie, znaleźć drogę do puszczenia bólu.

Puściłam wiele znajomości, które nie były dla mnie dobre, próbowałam otworzyć na nowe i przekonać siebie, że zasługuję na coś lepszego (tu moja praca nadal trwa). Weszłam w relacje narcystyczne, w jednej dałam się “wyssać’ do końca, w kolejną zostałam wmanipulowana przez narcyza podszywającego się pod HSP, który dopiero w toku relacji przyznał, że tak naprawdę nic nie czuje i oczekiwał, że wyjmie ze mnie, jak z martwego, nie dla niego nieznaczącego pudełka, odpowiedź “dlaczego” (okazuje się, że to się zdarza!), który był bardzo rozczarowany, że nie mogę mu dać macierzyńskiej miłości i odpowiedzi na jego pytania: “Ale dlaczego ja nic nie czuję?” (z tej wyszłam zwycięsko w sensie, że zakończyłam ją i przy każdej kolejnej próbie kontaktu podkreślam, że już kilka razy prosiłam o niekontaktowanie się ze mną). Jestem też spokojna, że w kolejną relację z narcyzem nie wejdę. To już pozostało za mną.

No właśnie. Jestem spokojna, że wiele się zakończyło.

I tu dochodzę wreszcie do sedna sprawy.

Cicha Lawina została stworzona, żeby pomóc mi poukładać wszystko, a innym… Tobie, Czytelniku, dać choć trochę wsparcia, zrozumienia, że nie jesteś sam, tu, w Cichej Lawinie możesz znaleźć moment otuchy w Twojej drodze, w odkrywaniu własnej wrażliwości i zrozumieniu swojej osobowości.

Nawet nazwa, którą stworzyłam kompletnie nie wiedząc, czemu ta właśnie, po dwóch latach okazała się po prostu idealna. Trauma dziecięca to jest właśnie to. Cicha Lawina.

Teraz jest już ona za mną. I, przyznam szczerze, nie czuję już potrzeby określania siebie jako HSP czy WWO (bo wiem, że duża część moich cech wrażliwości związana była z pogwałceniem jej w dzieciństwie i po przepracowaniu tego moja wysoka wrażliwość zmieniła się… w coś innego), nie potrzebuję już określać się jako INFJ, bo rozumiem, kim jestem i wyszłam poza potrzebę inwentarzy osobowości (choć na pewnym etapie ten inwentarz był dla mnie kluczowy, stanowił ogromny przełom). Nie czuję się też już “osobą po traumie” ani “straumatyzowaną” ani “osobą, która przepracowała traumę”, te pojęcia są już dla mnie odległe i za mgłą. Nie czuję też się związana z narcyzmem (bo, jestem przekonana, narcyzm jest tak bliski wysokiej wrażliwości, jak druga strona tej samej monety).

Innymi słowy… nie mogę już o tym wszystkim pisać.

Nie jestem pewna, CO tak naprawdę wygrałam. Na pewno nie założyłam do tej pory (mam 35 lat) rodziny, bo poświęciłam się poszukiwaniu tych swoich odpowiedzi. Wybrałam pracę bardzo przyjemną bo z ludźmi, tak naprawdę jednak poniżej swoich intelektualnych możliwości, nie zapewniającą jakiegoś wybitnie dostatniego życia ani szansy na awans, dającą mi jednak dużo wolnego czasu (bo praca nad sobą tego wymaga). I teraz budzę się rano bez bólu. Idę spać bez szaleństwa myśli. Mam w sobie wszystko…. może nie do końca poukładane, ale jednak wystarczająco zdrowe (w sensie, że mogę się tym zadowolić, choć kiedyś myślałam, że ukoi mnie tylko perfekcjonizm, teraz o dziwo, już go nie potrzebuję). Rozumiem wystarczająco dużo. Jestem gotowa otworzyć się na ludzi w wystarczającym stopniu (może nie tak super czysto i prosto, jak by się chciało, ale świadomie i krok po kroku).

Znalazłam… jakiś tam…. spokój. Może nie taki kompletny. Ale spokój po kompromisie. Mogę się na niego zgodzić. Wystarczy.

Nie jestem już WWO, HSP, INFJ, empatą, osobą po traumie, podróżnikiem, wojownikiem, nie utożsamiam się nawet ze swoim wykształceniem (nie czuję się już psychologiem ani trenerem językowym, choć uczenie nadal sprawia mi frajdę, bo po prostu koi mnie przebywanie z ludźmi). Jestem… Magdaleną. Magdą. Po prostu. Nie mam pojęcia, co to znaczy, ale to ok.

Absolutnie nie mówię, że bloga zamykam! Ale jakiś jego rozdział dotarł do końca i na razie muszę pomyśleć, co dalej. Hosting jest wykupiony do listopada, więc mam jeszcze trochę czasu 🙂 Dziękuję Ci, Czytelniku, za każdą miłą  myśl i dobre słowo, ilekroć dotarł do mnie sygnał, że ten blog komuś pomógł choć odrobinę, czułam w sercu ogromną, nieporównywalną z niczym radość. Jakby wszystko miało sens. Jakbym wykonywała swoją pracę tu, na tym świecie.

Obawiam się jednak, że na razie nie mam nic więcej mądrego do powiedzenia, a też forma bloga, te stare wpisy, sformułowania określenia, tytuły mi przeszkadzają. Dlatego nie mogę zostawić starych wpisów, bo potrzebuję zamknąć ten rozdział i pomyśleć, o czym chcę pisać dalej. Jakie wybrać menu? Jak podzielić bloga? Nazwę zachowam, choć już nie jestem ani zasypana cichą lawiną, ani nie jestem osobą, która wydostała się spod gruzu, to jednak rodzi się we mnie nowe, piękne rozumienie słów “cicha lawina”. Jestem kimś innym. Kim? Kiedy choć trochę się dowiem, dam znać. Myślę, że zacznę pisać… ale już o czymś trochę innym.

Zobaczymy.

Nie wiem, chyba jednocześnie czuję się spokojna i “odnaleziona”, ale też…. samotna i stojąca przed wyzwaniem budowania nowego. Czyli jednocześnie dumna i troszkę zniechęcona. Wybuchowa mieszanka! 😉 Ale ten kompromis… jest ok.

Wybacz, proszę, Czytelniku, tak gwałtowną zmianę (wiem, że są osoby, które chciały wrócić do starszych tekstów). Ale ta zmiana blogowa jest szczera i w tej chwili dzieje się we mnie, muszę więc za nią podążyć. Na tę chwilę bardzo tego potrzebuję. Co będzie dalej? Zobaczymy. Może teraz, kiedy już wiem, kim nie jestem, zacznę rozumieć, kim jestem… ?

Zobaczymy. Mam nadzieję na więcej spokoju.

Czego w Twojej drodze też z całego serca Ci, Współpodróżniku, życzę.

One thought on “Cicha Lawina w zawieszeniu – od 5.09.2019

  1. Hm, do tego o traumie bym chciała móc wracać. W sumie nie tylko do tego. Ale może też znajdę to gdzie indziej. Dziękuję za naprowadzenia. Powodzenia, Magdo!

Leave a Reply