“Nie zamierzam przestać cieszyć się sobą!” – o odrodzeniu Cichej Lawiny

Kochany Czytelniku,

Nie cierpię zmian! Przysięgam, mało co przejmuje mnie dogłębniejszym dreszczem, niż zderzenie ze zmianą… jakąkolwiek.

Wiem jednak, że zawsze, koniec końców, zmiany wychodzą mi na dobre.

Jestem obecnie w huraganie przemian. Rzeczy złe i rzeczy dobre dzieją się w moim życiu jednocześnie. Odchodzę z pracy, otwieram się na mężczyzn, zamykam się na toksycznych ludzi, przeżywam chorobę dziadka, jednocześnie pragnę pisać i pomagać. Rozmawiać z ludźmi i pomagać. Dzielić się tym, co mam w sobie i pomagać. Jakby mi odbiło.

Może to ekscytacja odejścia z pracy pomieszana z lodowatym lękiem (nie mam innej na oku) wyrwała mnie z jakiegoś stanu zatrzymania w życiu. A świat jakby usłyszał i ruszył pełną parą. W każdym razie jednym ze skutków jest to, że Cicha Lawina wraca.

Przez najbliższe dni blog będzie przechodzić najróżniejsze metamorfozy, z góry więc przepraszam za obecne szaleństwo. Powiedzmy, że na Cichą Lawinę spada lawina nowego entuzjazmu 🙂 Szukam dla niej “wystroju” (choć chyba jednak jestem przyzwyczajona do dawnego), szukam pomysłów, szaleję.

Wracam jednak do regularnego pisania. Tematy wrażliwości, narcyzmu, traumy, poczucia wewnętrznego chłodu, tematy dumy z siebie, rozwoju własnego, przezwyciężania trudności, walki o swoją prawdę, sprzeciwu wobec świniactw dziejących się dookoła nas na każdym kroku… są mi zbyt bliskie. I zbyt ważne. Wracam też do pisania, ponieważ tęsknię za Wami 🙂 Tęsknię za Tobą, Czytelniku, za wymianą opinii czy mailowych, czy w komentarzach, za poczuciem kontaktu i taką cichą, radosną, nieśmiałą świadomością, że komuś się to moje pisanie przydaje. Odrobinę ten świat wzbogaca.

Jeśli, drogi Współtowarzyszu w tym krążeniu po życiowym labiryncie, czytasz Cichą Lawinę już od pewnego czasu, z pewnością zauważysz zmiany w menu.

Pod zakładką WALCZĘ Z LAWINĄ będziemy rozmawiać o wrażliwości, także o narcyzmie niekoniecznie widzianym jako zło absolutne, o walce ze wszystkim, co spada na nas, jak lawina, nie zawsze taka cicha. O traumie, która, jak się okazuje, jest zjawiskiem bardziej powszechnym, niż mogłoby się wydawać i przynosi skutki dramatyczne i niezauważalne jednocześnie.

Walka każdego jest jego własna i tylko on sam wie, co jest, a co nie jest możliwe do przepracowania i zmiany. Życia dwóch osób nigdy tak naprawdę nie da się porównać. Dlatego absolutnie nie zamierzam nikomu narzucać swoich przekonań. Osobiście wierzę jednak, że uda mi się znaleźć spokój i spełnić moje pragnienia o takim życiu, jakiego chcę. Okazuje się jednak, że nawet, gdy człowiek poukłada co nieco w sobie, świat wcale tego nie ułatwia! W zakładce CIESZĘ SIĘ SOBĄ będziemy mówić o drobnych sukcesach, o uczeniu się mówienia dobrych rzeczy o sobie głośno i myślenia ich po cichu. O pożyciu trochę za życia. Pisałam niedawno o tym, że w wieku 35 lat dociera do mnie, że jeszcze tak naprawdę nie zaczęłam żyć. Ale też, że nigdy nie jest za późno. Włożyłam bardzo dużo pracy w poradzenie sobie z traumą, z doświadczeniami przemocy, z byciem zmanipulowaną aż do stanu, w którym jako człowiek przestawałam istnieć. Teraz na powrót zaczęłam. I nie zamierzam przestać cieszyć się sobą! Świat może mi naskoczyć.

Zakładka JESTEM CZŁOWIEKIEM powstała w mojej głowie trochę w wyniku tego, że jeden z moich licznych szefów mówił mi dawno temu, że jestem “indywidualistką” rzucając to jako zarzut. Tak naprawdę, gdy w tej chwili o tym pomyślę, dobrze, że mówił, bo pomogło mi to uzmysłowić sobie coś nader ważnego. Przez lata kurczyłam się pod tym słowem w poczuciu winy (jestem indywidualistką! Jak ja śmiem!)  i dopiero teraz rozumiem, jaki to wredny shit! Ludzie wysoce wrażliwi, ludzie introwertywni, myślę, że też ci spośród Czytelników, którzy lubią inwentarz osobowości MBTI i identyfikują się ze wzorcami INFJ, INFP, są bardzo często osobami nietypowo świadomymi siebie. Czującymi samych siebie aż po najgłębsze drgnięcie emocji czy świadomą myśl. Potrafi to nad wyraz przeszkadzać w życiu (ja na przykład bardzo wyraźnie czuję, gdy robię z siebie idiotkę), ale z drugiej strony po prostu sprawia, że cały czas odbiera się siebie jako indywidualny byt. NIE dlatego, że jest się indywidualistą, osobą nielubiącą ludzi, kimś niepotrafiącym współpracować w grupie, czarną owcą w rodzinie czy też osobą zarozumiałą. A dlatego, że po prostu cały czas ma się świadomość, że WSZYSCY jesteśmy indywidualnymi bytami. I ceni się indywidualność innych tak samo, jak własną. Traf chciał, że żyjemy w czasach, gdy duma z bycia sobą nie jest mile widziana i bywa gnębiona na najróżniejsze sposoby. A to… to już po prostu zwykłe świniactwo.

Całe życie jest też dla mnie jednym, wielkim rozwojem. Mam nadzieję, że nie ustanę w swoim nigdy, bo to przygoda, w której za każdym zakrętem może czaić się coś nader ciężkiego… ale też po poradzeniu sobie z tym odnajduje się skarby. W zakładce ROZWIJAM SIĘ postaram się wrzucać książki i materiały mogące pomóc Ci, Czytelniku w Twojej walce. Chciałabym też dodawać do niej kolejne punkty, bo życie jest generalnie trudne, ma się w nim mało czasu, gdyby tak jednak wygospodarować odrobinkę na nauczenie się czegoś nowego… zaczyna się być z siebie dumnym. Mam więc nadzieję, że zabiorę się za coś nowego 🙂 Tutaj możesz też, Czytelniku, odnaleźć zakładkę “pisanie”, mam tu pomysł ale jeszcze wymaga dopracowania. Powiedzmy, że są tematy, które rozwijają się w moim umyśle, jak labirynt i nie dadzą się zamknąć w blogowym wpisie. Wymagałyby ubrania w historię. Jakąś niedużą… książkę. Ale to temat na przyszłość.

Jeśli jesteś, drogi Współpodróżniku, ze mną na tym blogu już od jakiegoś czasu i pisałeś/łaś do mnie w sprawie starych wpisów, nadal o nich pamiętam. Mam je zebrane w formie pliku PDF, wytrzymaj, proszę, cierpliwie jeszcze chwilę, muszę przemyśleć, jak mogłyby komuś pomóc i jednocześnie pozwoliły mi zamknąć pewien etap swojej podróży.

W Cichej Lawinie pojawi się jeszcze jedna nowość, muszę tylko ją dopracować. Będzie to dla mnie największe wyzwanie. I najważniejszy punkt mojego zwycięstwa nad traumą, nad byciem psychicznie niszczoną, nad tym, co już mnie nie boli ale nadal kształtuje mój sposób myślenia. Mózg ma swoje wydeptane ścieżki, po których po prostu biegnie sprawniej. Wydeptuję mu cierpliwie nowe. Podzielę się z Tobą, Czytelniku, tą nowością już wkrótce. Trzymaj za mnie kciuki… trzymaj ZE MNĄ kciuki, bym nie poddała się lękom i strachom i niepokojom i odważyła na ten kolejny krok ku zdrowiu i radości siebie 🙂

Tak więc wracamy do wspólnej podróży, Cicha Lawina powraca do życia i będzie tu trwała nadal. Mam ogromną nadzieję, że zdjęcia pomogą Ci znaleźć spokój i chwilę estetycznego zadowolenia, teksty wesprą, może pomogą wpaść na jakiś trop, odkryć coś, poszukać czegoś lub po prostu poczuć się lepiej. Jednym zdaniem – mam ogromne marzenie, że uda mi się odrobinkę wzbogacić świat 🙂 Tak, jak swoim indywidualnym byciem tutaj wzbogacamy go wszyscy 🙂

Leave a Reply