“A co ze mną?”- o relacjach między HSP i narcyzem. Część 1.

Ostatnio dotknął mnie osobiście szalenie istotny temat – relacji nawiązywanych przez osobę będącą Highly Sensitive (Wysoce Wrażliwą) z kimś o osobowości narcystycznej. Podobno każda/y HSP przynajmniej raz w życiu wchodzi w taką właśnie relację. Zaczęłam szperać w internecie, znalazłam sporo ciekawych artykułów w języku angielskim, nie za wiele jednak materiałów polskojęzycznych.

Postanowiłam więc napisać ten artykuł NIE po to, by diagnozować tu specjalistycznie osobowość narcystyczną lub udzielać porad psychologicznych (choć psychologiem z wykształcenia jestem, nie taki jest cel tego bloga). Raczej po to, by podać przykład tego, jak taka relacja może wyglądać… Jeśli, drogi Czytelniku/droga Czytelniczko, możesz odnaleźć tu pewne cechy wspólne z tym, co zadziało się w Twoim własnym życiu… może ten artykuł trochę Ci pomoże?

1. CUDOWNY POCZĄTEK – gdy poznaje się Narcyza, na początku człowiekowi wydaje się, że spotkał pół boga. Kogoś, kto zachwyca inteligencją, błyskotliwością, jest szalenie charyzmatyczny i pociągający. Bardzo często Narcyz naprawdę taki jest i rozsnuwa wokół prawdziwą aurę elokwencji i błyskotliwości. Wzbudza podziw, a przebywanie z nim zdaje się nagrodą samą w sobie, bo… zaspokaja w Osobie Wysoce Wrażliwej jakąś trudną do nazwania potrzebę. W relacji bardzo szybko z obu stron pojawia się poczucie bezpieczeństwa, płynące z niewiadomego źródła, poczucie NATYCHMIASTOWEJ głębi, bycia rozumianym na zupełnie nowym poziomie, na jakim nie było się rozumianym nigdy wcześniej. Te uczucia są BARDZO SILNE, pochłaniające, wspaniałe, komuś będącemu HSP wydaje się oczywiste, że spotkał bratnią duszę, która pozwala mu doświadczyć zupełnie nowej jakości przeżyć. W obecności osoby narcystycznej odczuwa jednocześnie spokój, ukojenie, dzieli się szczodrze swoim zachwytem i podziwem, całym ciepłem jakie ma w sobie ciesząc się, że może drugiemu człowiekowi aż tyle dać. I, co bardzo ważne, WWO nie prosi O NIC w zamian.

2. CHĘĆ DOSIĘGNIĘCIA IDEAŁUgdy relacja toczy się dalej, obydwie strony COŚ DZIĘKI NIEJ DOSTAJĄ, wprost nie zostaje wypowiedziane ani jedno złe słowo. Nagle jednak osoba HSP znajduje w sobie mnóstwo niedoskonałości, powodów do pracy nad sobą. W kontraście do niemal boskiego ideału, jaki stanowi osoba narcystyczna, (bardzo często szczerze gotowa do wsparcia i dzielenia się swoją mądrością, często jednak płynącą z pozycji delikatnej, ledwo uchwytnej wyższości… Narcyz może nawet obdarzać jakąś formą dobrodusznie pobłażliwej troski, ciepła jaką np. dorosły obdarza nieporadne dziecko) HSP zaczyna się zmieniać, stara się rozwijać, by “zasłużyć sobie” na miejsce u boku ideału. Poczucie bycia “odrobinę bardziej światłym”, niż ogół ludzi, znającym więcej odpowiedzi, posiadającym większy zakres wiedzy jest bardzo często przez osobę narcystyczną NIEUŚWIADOMIONE, promieniuje nim ona kompletnie nieświadomie i wręcz może być zaskoczona, gdy spróbuje się ją z tym skonfrontować. WWO wyczuwają jednak tę aurę bez problemu i dostosowują się do niej. Stają się zależne od tego stojącego wyżej ideału, zaczynają nabierać poczucia, że bez niego sobie nie poradzą i… są wręcz wdzięczne, że tak mądra, silna osoba chce być u ich boku.

3. NIEPOKOJĄCE OZNAKIgdzieś tam zbiera się z czasem, jak urywki odpowiedzi na nigdy niezadane pytanie: “Co jest nie tak?” pojedyncze sytuacje, w których, jako HSP czuje się niepokój związany gdzieś tam z ledwie wyczuwalnym poczuciem… uprzedmiotowienia (bo jednak branie cudzych uczuć nie dając żadnych w zamian jest uprzedmiotawiające). Osoba narcystyczna potrafi kompletnie nie zrozumieć sytuacji, które wymagają od niej empatii (np. dziwi się, że oczekuje się od niej zmartwienia, gdy druga osoba zachoruje, zrozumienia, gdy ktoś zmienia plany, bo coś mu wypadło). Ma również ogromną trudność w opowiadaniu o własnych uczuciach, pytania o nie często są zbywane śmiechem lub milczeniem, (choć Narcyz chętnie słucha o uczuciach żywionych do niego). Potrafi powiedzieć rzeczy bardzo raniące, po chwili sugerując, że były żartem albo autentycznie nie rozumiejąc, czemu ktoś poczuł się dotknięty. Drobne uszczypliwości, które troszeczkę kogoś poniżają, nie na tyle jednak, by móc się za to obrazić, też bywają charakterystyczne dla osób narcystycznych, choć nie zawsze. Nade wszystko zaś, na wszelkie próby porozmawiania o trudnościach (HSP bardzo lubią rozmawiać, wyjaśniać sytuacje, gotowe poświęcić bardzo wiele czasu i energii byle tylko relacja się układała) reagują “odwracaniem kota ogonem”, przedstawianiem sytuacji w delikatny sposób sugerując, że wina leży po stronie HSP lub po prostu udawaniem, że nic się nie stało.

4. ROZPAD I POCZUCIE WINYtrzeba pamiętać, że relacja między WWO a osobą narcystyczną to tak naprawdę relacja między dwojgiem ludzi bardzo wrażliwych. Podstawowa różnica polega jednak na tym, że HSP angażuje w nią prawdziwe, bardzo silne, wręcz graniczące z obsesją uczucia, “rola” Narcyza polega zaś na braniu ich ze swojej strony nie angażując się emocjonalnie zupełnie. Narcyz niejako “napełnia się” ciepłem i empatią HSP dając w zamian swoją aurę siły, mądrości i bezpieczeństwa. Jednak ten prosty fakt, że WWO angażują prawdziwe emocje, powoduje, że bardzo często dzięki takim relacjom szalenie się rozwijają. W jednym z artykułów znalazłam zdanie, że taka relacja jest często dla HSP momentem przełomowym, zmieniającym dalsze życie. Szczerze pracują nad sobą pragnąc ratować tę nietypową więź, jaka istnieje między nimi a Narcyzami, w końcu jednak poprzez taki własny rozwój wzmacniają się i oparcie na Narcyzie przestaje im być potrzebne. Graniczący z uwielbieniem zachwyt mija, na jego miejscu może pojawić się zdrowa sympatia i chęć budowania zdrowej więzi. Takie emocje nie mają jednak nawet jednej setnej takiego natężenia, jakiego potrzebuje Narcyz, który nagle zaczyna być widziany po prostu jako człowiek, a nie pół bóg. Bardzo często więc to on po prostu odchodzi, bo przestaje otrzymywać to, czego potrzebuje.

Może być również tak, że Narcyz po prostu znudzi się konkretnym rodzajem “uwielbienia” i odchodzi szukając nowego źródła ekscytacji.

Tak czy inaczej – bardzo charakterystyczną cechą takich relacji jest to, że dla osoby narcystycznej potrafią one ulec zerwaniu dosłownie z dnia na dzień. Jednego dnia kładą się spać czując głęboką, autentyczną więź z kimś, budzą się następnego ranka nie czując nic i jest dla nich oczywiste, że mogą zakończyć czy zerwać relację bez ceregieli i bez najmniejszego żalu. HSP często przeżywają miesiącami, obwiniają się, walczą, próbują naprawić, wrócić do tego poczucia głębi, ciepła i bezpieczeństwa które tworzyła relacja z Narcyzem. Często dopiero gdy zostaną bezapelacyjnie postawione w sytuacji zakończenia relacji uświadamiają sobie, czym ona tak naprawdę była. Paradoksalnie, potrafią wyjść z tej sytuacji silniejsze, mądrzejsze i bardziej świadome. Osoba narcystyczna najczęściej nie uświadamia sobie niczego (bo nie zaangażowała się emocjonalnie) i odchodzi szukając dokładnie takiego samego typu relacji. WWO potrafi zacząć w tym momencie żyć w zupełnie inny sposób.

Czytelniku Drogi, przedstawiłam tutaj parę myśli zebranych w oparciu o własne doświadczenia wzbogacając opisany schemat sytuacjami opisanymi w artykułach anglojęzycznych, trzeba jednak pamiętać, że jest to tylko pewien model, schemat który wyjaśnia jakiś element relacji. Każda relacja jest jednak inna, osoba narcystyczna może być jednocześnie naprawdę mądra i wspierająca, a kontakt z nią szalenie rozwijający (tak było w moim przypadku, swojej relacji, która przechodziła wszystkie opisane tu fazy, nie sprowadziłabym nigdy tylko do nich, bo była jednocześnie szalenie bogata na innych polach…. choć zakończyła się w opisany sposób). Także moim zdaniem należy pamiętać, że nie ma tutaj dobrego i złego bohatera. Jest dwoje ludzi którzy jakoś się dopasowują pod względem potrzeb.

Jeśli jesteś osobą, która może jakoś tam się zidentyfikować z częścią z tych przemyśleń, proszę, usłysz to i zapamiętaj: TAKA RELACJA, TO NIE JEST NICZYJA WINA. Ani Twoja… ani też, tak naprawdę, drugiej strony. Osoby narcystyczne i Wysoce Wrażliwe ciągną ku sobie bo, moim zdaniem, doskonale wpasowują się nawzajem ze swoimi potrzebami. W psychologii mówi się często, że ludzie wchodzą w relacje w oparciu o własne deficyty. Może słowo “deficyty” nie jest zbyt ładne, pozwala jednak zrozumieć, że paradoksalnie, wchodzi się w te znajomości tak silnie i głęboko, bo trafiają w nasze naturalne potrzeby i braki, które chcemy “uzupełnić” poprzez kontakt z drugim człowiekiem. Osobiście uważam, że zdrowe relacje bardzo często pełnią taką funkcję, KLUCZOWYM jest jednak, by

  • widzieć i lubić drugą osobę jako człowieka, a nie dostrzegać w niej tylko sposób na rozwiązanie swoich trudności
  • pamiętać, że są takie rodzaje pustki, które nigdy nie mogą być zapełnione przez drugiego człowieka i czasem jedyne, co możemy zrobić to nauczyć się z nimi żyć

Osoba narcystyczna bardzo często ma z tymi punktami problem, jest tą stroną, która nie angażuje się emocjonalnie i niejako uprzedmiotawia HSP dla czerpania z niej empatii i ciepła. Żywych emocji. Czasem są to ludzie rzeczywiście perfidnie i świadomie wykorzystujący ten mechanizm (i od nich najlepiej jest po prostu odejść jak najdalej, bo nie ma najmniejszej szansy, by tę osobę zmienić). Nawet jeśli Narcyz jest nieświadomy czerpania emocji z drugiej osoby (nie czując do niej nawet tak prostego uczucia, jak sympatia), to nie daje mu prawa, by to robić. A HSP zazwyczaj nie może zrobić nic, by to takiej osobie uświadomić. Może, również, jedynie odejść.

Czytelniku Drogi, to, że ktoś chce rozwiązać swoje problemy ale jest nieświadomy, że sposobem, w jaki to robi kogoś krzywdzi NIGDY NIE USPRAWIEDLIWIA krzywdy. Trzeba też pamiętać, że jako HSP musimy bardzo uważać, by “trzymać swoją empatię na wodzy” (potrafimy tak przejąć się cudzym cierpieniem, że zapominamy o własnym). Ja łapię się czasem jeszcze na tym, że chciałabym gdzieś tam pomóc tej osobie narcystycznej, do której kiedyś czułam takie uwielbienie i muszę powtarzać sobie raz za razem, że ZASŁUGUJĘ na to, by i do mnie czuć uczucia… nawet tak proste, jak lubienie.

Powtarzam sobie, że ten konkretny rodzaj pustki, którą odczuwają w ukryciu Narcyzi, nigdy nie może być przez WWO zapełniony. Nie ma takiej szansy. Można to zrobić tylko przez intensywną pracę własną zaczynającą się od uświadomienia sobie problemu. Dlatego relacja urywa się nagle, pozostawiając zazwyczaj po obu stronach poczucie niespełnienia i niedosyt. Osobiście uważam, że trzeba z takim zakończeniem się pogodzić. Bo ani ono, ani szaleństwo całej relacji, nie było naszą winą.

Ale zostało spowodowane naszymi konkretnymi trudnościami.

Chciałabym napisać jeszcze jeden artykuł o tym, JAKIE to są trudności. Jakie problemy popychają nas w ramiona Narcyzów, jak je rozwiązać samodzielnie tak, by taka relacja już się nie powtórzyła. Za rozwiązanie swoich problemów bowiem ponosimy, moim zdaniem, pełną odpowiedzialność. I jeśli napotkaliśmy na swojej drodze relację, która pozwoliła nam sobie nasze problemy uświadomić, cieszmy się, że stało się to teraz, a nie, powiedzmy, 20 lat później.

I wykorzystajmy tę wiedzę w pełni.

A tymczasem, Czytelniku, powiedz mi, proszę, co myślisz? Czy ten tekst przydał Ci się trochę? Czy chciałbyś przeczytać więcej na temat tego, co może popychać HSP w ramiona osób narcystycznych? Proszę, zostaw komentarz. Na pewno odpowiem 🙂 

 

10 thoughts on ““A co ze mną?”- o relacjach między HSP i narcyzem. Część 1.

    1. Hej Ania, bardzo dziękuję za napisanie 🙂 Każda taka opinia sprawia, że mam większą motywację, by pisać dalej. Pozdrawiam!

  1. Jestem poruszona do glebi tym artykułem dlatego ,ze tkwiłam w tym układzie właśnie 20 lat ja nadwrazliwa on egoista i narcyz. Wszystkie opisane fazy związku sa odzwierciedlone wzorcowo w moim małżeństwie. Dodałabym jeszcze od siebie to,ze ja w ostatnich wspólnych latach czułam bol niemal fizyczny a właściwie dokładnie fizyczny tak cierpiałam psychicznie po drodze było i est lecenie i terapie. Czułam jakby on wysysal ze mnie wszystkie uczucia i wzmacnial się a ja gaslam on budowal psychikę i ciało a ja wiedlam brzydłam znikalam. Pocztkowo budziło to niezrozumienie , we mnie agresje złość .tlumaczylam o co chodzi jednak odbijało się to jak od ściany. Potem zaczęłam gdzic się z ta obojętnością i takim traktowaniem bo tlumaczylam to sobie na setki sposobów i kochałam. I zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam a o czym mówiłam ale tylko ja ze tak nie chce żyć i może trzeba się rozwieść….a tymczasem moj mój maz zrobił to za mnie z dnia na dzień bez ostrzeżenia bez słowa ot tak jakby te 20lat nie istniało. Dodał jeszcze ze przecież ja tego chciałam….Nie musze chyba pisać ze usilowalm walczyć o nas bo naprawdę go kochałam, ale on zupełnie nie byl na to wrażliwy totalny mur.Oczywiście ja jestem winna bo on chciał zawsze dobrze…

    1. Hej Agnieszko, bardzo poruszył mnie twój tekst, dzięki za wiadomość, przykro mi, że musiałaś przejść przez coś tak ciężkiego. Tak, w mojej relacji też tak było, że dnia na dzień “pyk i nie ma”. Jak gdyby cały wcześniejszy okres nie istniał. Minęło kilka miesięcy, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że w ogóle można tak zakończyć relację. Ale uświadomienie sobie, o co w niej chodziło, zrozumienie tej zasady więzi między narcyzem a osobą wrażliwą zdjęło ze mnie poczucie winy. Zrozumiałam, że nie zrobiłam nic źle. I to mi trochę pomogło. Pozdrawiam serdecznie!

  2. Najpierw uświadomiłam sobie, że żyłam z narcyzem. Teraz dopiero składam wiadomości nt. HSP i wygląda na to, że to o mnie. Widziałam wszystkie te niuanse –
    uprzedmiotawianie, docinki, traktowanie z góry, dwuznaczne komentarze i nazywanie ich żartami. Niby wszystko było dobrze, ale czułam się cały czas gorsza. Powoli zaczynam rozumieć, czemu ta relacja tak mnie wycieńczyła psychicznie i fizycznie. Tym, co najpierw musiałam robić było regenerowanie organizmu. Sen. Spokój.

    1. hej Martyno,
      Tak, sen i spokój mi też pomogły, tak naprawdę nadal pomagają, staram się odpoczywać często i spać dość długo, by czuć się wypoczęta. Oczywiście, jeśli znajdę czas 🙂 Pamiętam ten moment, gdy sama zaczęłam składać do kupy informacje o HSP, jak mi pomogły, bo kawałek po kawałku coraz lepiej rozumiałam samą siebie. Życzę Ci powodzenia w Twojej drodze! Pozdrawiam serdecznie!

  3. Wow, dziekuje Ci serdecznie za tekst, pomaga mi w zdziwieniu, ze jak, Taki zwiazek?? ( obije wierzylismy, ze to ta druga polowa :)) Nasz byl troche inny, bo wiem, ze Tomek kochal mnie tak bardzo, jak tylko potrafil (no i w tym sek), staral sie bardzo. I ze to ja bylam dla niego idealem (mlodszy). Ale to juz rok no i przechodzi a Twoj artykol duzo mi dal, serdecznie pozdrawiam Paulina

    1. Hej Paulina,
      Dziękuję Ci bardzo za napisanie, cieszę się bardzo, że tekst trochę Ci pomógł, to jest dla mnie szalenie ważne, że to moje pisanie jakoś wspiera, także dziękuję Ci za podzielenie się tym… przykro mi, że w Twoim związku rzeczy się zmieniają, czasem tak po prostu się samo dzieje – wszystko ulega zmianie. Życzę, żeby wszystko poukładało się jak najlepiej! Pozdrawiam!

Leave a Reply